Ks. D. Kajetanowicz

Pielgrzymka Stanisławowian do Łyśca

Starodawnym zwyczajem, dnia 16-go sierpnia o godz. 6-tej rano, wyruszy procesja ze stanisławowskiej Kolegiaty, ku czci Najśw. Panny, której obraz cudowny od niepamiętnych czasów, zażywa w tem miasteczku czci powszechnej. Chcąc zaznajomić stanisławowskich czcicieli Najśw. Panny z  historją tego obrazu, zamieszczamy poniżej w wyjątkach fejleton pióra ks. Infatuła D. Kajetanowicza, zamieszczony w „Posłańcu św. Grzegorza”.
W części Małopolski wschodniej, zwanej Pokuciem, w odległości godziny jazdy ze Stanisławowa , przy trakcie wiodącym po pięknej równinie, obsadzonej drzewami do Bohorodczan, leży miasteczko Łysiec, słynne niegdyś z zamożnych kupców ormiańskich, słynniejsze jednak przez wydanie dwóch najznakomitszych arcybiskupów ormiańskich, tj: Samuela Stefanowicza, męża pełnego wiary i cnoty, który pomimo surowego życia 107 lat przeżył, oraz Isaka Isakowicza, kapłana według serca bożego, uwielbionego i opłakiwanego przez kraj cały, godnych być postanowionymi na ołtarzu. Uposażenie kościoła Łysieckiego, początkowo nader ubogie, zostało znacznie wzbogacone w roku 1773 przez hr. abinę Katarzynę Kossakowską. Dobra łysieckie z polskich rąk hr. . Potockich i Kossakowskich, pierwotnych fundatorów kościoła i probostwa, przeszły w połowie zeszłego stulecia do rodziny hr. abiów Stadionów, mieszkających na Węgrzech, a w ostatnich czasach zostały rozparcelowane. Obecny piękny kościół murowany w stylu romańskim z pięcioma ołtarzami gotyckimi, którego budowę rozpoczął 15 września 1834 roku ks. kanonik Dominik Barącz, proboszcz miejscowy a którą ukończył w roku 1852 za energiczną pobudką i pomocą hr. abiego Rudolfa Stadiona, tym się różni od innych kościołów w Małopolsce, że jest wspólnym kościołem parafialnym dwóch katolickich obrządków, tj. ormiańskiego i łacińskiego pod zarządem jednego proboszcza ormiańskiego. Datuję się to od roku 1775 gdy po spaleniu kościoła ormiańskiego Ferdynand Kicki, arcybiskup lwowski obrządku łacińskiego za zgodą arcybiskupa ormiańskiego Jakuba Tumanowicza przyłączył parafię łacińską do ormiańskiej. Kościół ten został konsekrowany 23 czerwca 1883 roku pod wezwaniem Wniebowzięcia NPM przez arcybiskupa Isakowicza.
Najdawniejszym i najcenniejszym skarbem tej podwójnej parafii jest umieszczony w wielkim ołtarzu pięknej gotyckiej struktury obraz NPM nazywany przez tutejszy lud polski i ruski krótko, ale serdecznie „Matką”. Obraz malowany na płótnie przymocowany do deski ma podobieństwo do Matki Boskiej Częstochowskiej. Wysoki 136 cm a szeroki 98 cm przedstawia Najświętszą Bogarodzicę piastującą Dzieciątko Jezus, które prawą rączką wskazuje na Swą Matkę, a w lewej trzyma książeczkę. Aż do smutnych czasów wojny światowej pokrywały ten obraz miedziane, złocone suknie, zdobne w kwiecisty wyrzeźbiony deseń oraz koronę sprawione przez Mikołaja de Hasso Agopsowicza w roku 1812 a wykończony misternie przez złotników Jehlego i Zailera w Monachium.
Według pobożnego starożytnego podania, zawartego w litanii godzinkach i pieśniach ułożonych na cześć NP w kościele łysieckim a potwierdzonych przez arcybiskupa ormiańskiego ks. Jakuba Augustynowicza, obraz ten jest dziełem pewnego sędziwego kapłana Kolumba, który jak niegdyś św. Łukasz pragnąc posiadać prawdziwy wizerunek NP przez posty i gorące modlitwy szukał do tej pracy niebiańskiego natchnienia. Gdy prośby jego uwieńczone zostały pomyślnym skutkiem z wielką pobożnością i pociechą serca przechowywał wykonany własną ręką obraz w swoim mieszkaniu, przed śmiercią zaś przekazał go w spuściźnie drugiemu kapłanowi Grzegorzowi. Temu to ks. Grzegorzowi objawiła się NP że życzeniem Jej jest aby obraz przyniesiono do kościoła. Przykro było słudze bożemu rozstać się z tak cennym skarbem więc początkowo wahał się to uczynić. Gdy jednak wkrótce potem jakaś nieziemska siła wstrząsnęła kilkakrotnie posadami jego domu, zląkł się i  zrozumiawszy wolę niebios, zdjął natychmiast Obraz ze ściany i wyszedł z nim do kościoła. Jakże się jednak zdziwił i zatrwożył, gdy drzwi kościelnych nie mógł w żaden sposób otworzyć. Zawezwał tedy pomocy innych, lecz próżne były ich usiłowania — najsilniejsi i. najzręczniejsi nie byli w stanie tego dokonać. Wtem zjawia się, niewiadome jak i skąd, jakieś sześcioletnie dziecko, wkłada do drzwi klucz i oto momentalnie odskakują od zamku sprężyny , i rygle, otwierają się drzwi. Obraz Matki Boskiej unosi się w powietrze, wchodzą do kościoła, a niewidzialna ręka otacza Go mnóstwem świec i lamp gorejących i przygotowuje ornat i  kielich i  co w ogóle potrzebne do  Mszy św., chociaż to  wszystko zamknięte było w skarbcu.
Kiedy w r. 1719 srożyła się w całej okolicy stanisławowskiej morowa zaraza, pod której zabójczym tchnieniem padały tysiące ludzi, Najśw. Panna poleciła odbyć koło kościoła procesję ze Swym obrazem, obiecując mieszkańcom Łyśca całkowite uwolnienie od epidemji. i rzeczywiście miasteczka tego zaraza nie dotknęła. Ponadto wielu sparaliżowanych, głuchych i chromych u stóp tego Obrazu odzyskało zdrowie. Wspomniany arcybiskup orm. ks. Jakób Augustynowicz, sam wielki czciciel Matki Boskiej. Łysiecikiej, staraniami swemi wyjednał w r. 1781 u Ojca św. Piusa VI znaczne odpusty na Jej uroczystości, tudzież u Generała Dominikanów, O. de Broxadors, dekret na zaprowadzenie Bractwa Różańcowego.
W porze letniej każdej soboty; z dawien dawna przybywają tu liczni pątnicy. Matki przynoszą swe dzieci, krewni przywożą swych chorych, strapieni przychodzą tu szukać miłosierdzia u Pocieszycielki strapionych. Lecz przedewszystkiem uroczystość Wniebowzięcia N. P. Marji, które rozpoczyna się 14-go a kończy się 18-go sierpnia, sprowadza tu każdego roku tłumy ludów. liczbie od 5 do 6 tysięcy z bliższych lub dalszych okolic, a ze Stanisławowa i Bohorodczan osobne procesje z chorągwiami i obrazami, ;ze swymi księżmi na czele, śpieszą do Łyśca, błagać N. Pannę, by otarła ich łzy, ukoiła ich boleści i udzieliła Swej opieki dla nich, dla ich rodzin i domów. Ciężka stopa wojny światowej zrujnowała miasteczko Łysieć, nie oszczędziła też i kościoła, który w r. 1916 zupełnie ograbiono, a nawet znaleźli :się tacy, którzy podnieśli zbrodniczą rękę na słynący cudami Obraz Bogurodzicy. Zdarto zeń cenne korony i złocistą sukienkę, kosztowne ozdoby i wota. Sam Obraz rzucono za ołtarz, gdzie leżał w zapomnieniu.
Atoli Matka Najśw. nie dopuściła do zupełnego zniszczenia Swego wizerunku. Stacjonowany bowiem w Łyścu od lutego 1917 r. komendant rosyjskiej brygady artyleryjskiej, Piotr Aniczków, dostawszy do rąk polską książeczkę, zawierającą godzinki, pieśni i historję tego cudownego Obrazu, chociaż schyzmatyk, postanowił Go ukryć w bezpiecznem miejscu dla. ochrony przed dalszem zniszczeniem. W tym celu zwrócił się do najbliższego Urzędu parafjalnego obrz. orm.-kat. W Stanisławowie i porozumiawszy się z  ówczesnym administratorem parafji ks. Bronisławem Limanowskim, już 10-go maja 1917 roku przewiózł ten Obraz do Stanisławowa, gdzie tego samego dnia wystawi o no go w kościele ormiańskim w głównej nawie, na prowizorycznym ołtarzyku. Skoro wieść o tem rozeszła się po Stanisławowie, pośpieszyli tłumnie wierni czciciele Marji do kościoła ormiańskiego, by u stóp Jej wizerunku wynurzyć swoje uczucia, zapłakać nad jego zniszczeniem, przyozdobić go kwiatami i złożyć bodaj groszową ofiarą na sprawienie nowych srebrnych koron i srebrnej sukienki. Pomni niezwykłych łask, doznanych za  przyczyną Matki Boskiej, królującej w Łyścu, przynosili oni liczne ofiary w pieniądzach i drogocennych przed miotach, składając je na ręce przezacnego księdza Limanowskiego. Imiona tych szlachetnych ofiarodawców zapisał Bóg złotemi głoskami w księdze wiecznego żywota.
Dzięki gorliwym staraniom ks. Limanowskiego już 15-go sierpnia 1919 r., w .dzień odpustu Matki Boskiej Łysieckiej w Stanisławowie można było oglądać na cudownym obrazie nowosprawione godne Jej ozdoby. Jakikolwiek przeniesienie cudownego Obrazu do Łyśca było planowane na dzień 15-go sierpnia 1920 r., to jednak z powodu niebezpiecznych czasów musiano je odłożyć; Polska bowiem była wtedy uwikłana w wojnę z bolszewikami. Dopiero po cudownem zwycięstwie nad Wisłą, na gorące życzenie proboszcza łysieckiego, ś.p. ks. Mikołaja Mojzesowicza oraz parafjan, postanowiono ostatecznie prze nieść Obraz do Łyśca. Przeniesienia dokonano w wigilję uroczystości Narodzenia Matki Boskiej, t. j. 7-go września 1920 r, o godz. 2-ej popoł.
Za zbliżeniem się chwili rozstania się z ukochanym skarbem, smutek wielki ogarnął serca Stanisławowian. Wierni na klęczkach i z płaczom rzucili się ku Obrazowi, by Go przy pożegnaniu z pobożnością ucałować. Kościół i sąsiednie ulice były przepełnione publicznością. Całe miasto wzięło udział w uroczystej procesji.
Obraz, zdjęto z ołtarza i założono przenośne drążki. Duchowieństwo ujęło je w dłonie wśród płaczu i łkania wiernych i niosło go naprzemian z członkami Sodalicji Marjańskiej aż do Łyśca. Umieszczono go zpowrotem w wielkim ołtarzu ku niezmiernej radości tamtejszych mieszkańców, by znowu stąd na zawsze im królował i zlewał obficie łaski i błogosławieństwa na cały naród i odrodzoną Ojczyznę.
Kurjer Stanisławowski, nr 811
Kontakt
1756907 odwiedzin od 5 stycznia 2004 roku
Google Search

WWW stanislawow.net