Losy Stanisławowa i jego mieszkańców na tle historii

Nasze miasto powstało w czasach powstań kozackich, klęsk żywiołowych, gdy potop szwedzki zalewał Polskę od północy i zachodu, a Chmielnicki z Tatarami pustoszył Białoruś. Stanisław Rewera Potocki wsławił się w tym czasie zwycięstwem nad siłami kozackimi w 1655 roku pod Ochmatowem. Po uzyskaniu prawa magdeburskiego oraz przywilejom i zwolnieniu podatkowemu, Stanisławów stał się szybko ważnym centrum handlowym. Już pod koniec XVII wieku utrzymywał stosunki gospodarczo-handlowe z wieloma ościennymi państwami, a szczególnie z Węgrami, Wołoszczyzną, Besarabią, a także z Monachium i Wiedniem. Obwarowania, wybudowane w początkach istnienia miasta, uczyniły je głównym ośrodkiem Zadniestrza.
Po śmierci Andrzeja Potockiego Stanisławów przeszedł w ręce jego syna Józefa, polityka i stronnika Stanisława Leszczyńskiego. Dla miasta zaczął się burzliwy okres wojen, najazdów i klęsk żywiołowych. Stanisławów odpierał kilkakrotnie najazdy Moskali i Sasów, które ustały dopiero po zawarciu pokoju między miastem a królem Augustem.
Wielką tragedią dla Polski, a tym samym i dla Stanisławowa, stały się rozbiory. W wyniku utraty tożsamości narodowej na ponad sto lat ziemia stanisławowska z sąsiednimi ziemiami i miastami znalazła się pod zaborem austriackim. Z kresowej twierdzy, z ważnego ośrodka nauki, kultury i handlu międzynarodowego staje się Stanisławów na długie lata prowincjonalnym miastem. Germanizacyjna polityka rządu skończyła się dopiero wraz z przekształceniem w 1867 roku Cesarstwa Austriackiego w dualistyczne państwo Austro-Węgierskie i z przekazaniem władzy w Galicji arystokracji polskiej.
Na początku XX wieku rozwinął się na Pokuciu* ruch niepodległościowy. Do Stanisławowa w latach 1911-1914 przyjeżdżał kilkakrotnie Józef Piłsudski, w sali Kasyna Polskiego przy ul. Sapieżyńskiej wygłaszał odczyty na tematy związane z walką o niepodległość Polski. Gdy po 146 latach niewoli Polska odzyskała niepodległość, miasto zaczęło odgrywać coraz poważniejszą rolę jako ośrodek gospodarczy Pokucia.
W 1939 roku Stanisławów liczył ponad 68 tysięcy mieszkańców i był drugim po Lwowie, co do wielkości miastem w Małopolsce Wschodniej. Przeważała ludność żydowska - 46% mieszkańców, Polacy stanowili około 36%, Rusini (Ukraińcy) - 16% i około 2% mieszkańców inne narodowości: Huculi, Cyganie, Niemcy, Austriacy, Ormianie. Większość tych narodowości miała swoje świątynie i szkoły. Nigdy nie dochodziło do nieporozumień ani konfliktów na tle narodowościowym czy religijnym.
Stanisławów, jak wszystkie miasta na Kresach, przechodził różne koleje losu okupację sowiecką, niemiecka i jeszcze raz sowiecką. Sowieci wywieźli liczną rzeszę Polaków do łagrów. Niemcy hitlerowscy wiele osób rozstrzelali lub wywieźli do obozów koncentracyjnych. Liczną grupę Polaków zamordowali też ukraińscy banderowcy.
Z historii miasta wynika, że było ono związane od wieków ścisłymi więzami z polską historią i kulturą, a także z polską gospodarką, oświatą, literaturą i sztuką. Było miejscem urodzenia niemałej liczby wybitnych Polaków, którzy w murach tego miasta pracowali i umierali. Wymienię choćby Stanisława Rewerę Potockiego (1579-1667), hetmana wielkiego koronnego, uczestnika wielu wojen toczonych przez Rzeczpospolitą w XVII wieku, który powziął myśl zbudowania Stanisławowa. W podziemiach farnego kościoła, w jednej z kamiennych trumien, leżał podobno płk Michał Wołodyjowski, pochowany tu przez swoją małżonkę. Franciszek Karpiński (1741-1825) - poeta oświecenia, reprezentant sentymentalizmu i sielankowości w poezji polskiej, urodzony w Hołoskowie na Pokuciu, pobierał nauki w Stanisławowie i we Lwowie. Tu żyli i działali Ignacy Daszyński (1866-1936) - przywódca PPSD Galicji i Śląska Cieszyńskiego, marszałek Sejmu w niepodległej Polsce, oraz Maurycy Gosławski (1802-1834) - członek Rządu Narodowego w powstaniu styczniowym. Na cmentarzu stanisławowskim spoczywają także Agaton Giller (1831-1887) - poeta-żołnierz i uczestnik powstania listopadowego, Gosław Barącz (1814-1892) - wybitny historyk ziem południowo-wschodnich, Ormianin, Jan Lam (1838-1896) - powieściopisarz, twórca polskiej powieści satyrycznej.
Jest też Stanisławów ziemią rodzinną wielu współczesnych wybitnych Polaków. Stąd pochodzili Stanisław Wasylewski (1885-1953) -autor rozlicznych studiów historycznych o dawnym obyczaju z okresu oświecenia i romantyzmu i Stanisław Sosabowski (1892-1969) -generał brygady, organizator i dowódca Samodzielnej Brygady Spadochronowej, bohater bitwy pod Arnheim. Spośród współczesnych naukowców należy wymienić prawnika i dyplomatę, wieloletniego przedstawiciela Polski w ONZ, Jana Lachsa i wielu innych.
Prawie od chwili powstania miasto było ogniskiem rozwijającego się życia gospodarczego i kulturalnego, a to dzięki położeniu przy głównym trakcie handlowym i tranzytowym z zachodu na wschód.
Dorobek wielu pokoleń Polaków w kształtowaniu oblicza materialnego i duchowego tego miasta widać na każdym kroku jeszcze do dziś.
W okresie międzywojennym, w miarę rozwoju, miasto zaczęło ogrywać coraz poważniejszą rolę jako ośrodek gospodarczy i polityczny Pokucia. Było też ważnym podkarpackim węzłem kolejowym. Na jego obrzeżach powstawały zakłady przemysłowe, a w mieście zakładano organizacje kulturalno-oświatowe i sportowe. Powstały też towarzystwa "Młodzież Polska", "Sokół" i organizacje harcerskie. Miasto stanowiło ważne centrum kultury Pokucia i podobnie jak Lwów miało także niezwykle skrystalizowane, odrębne, niepowtarzalne oblicze. A jako miasto pogranicza o wielu obliczach narodowościowych i kulturowych, Stanisławów był jednym z centrów kultury polskiej.
Tuż przed wojną w mieście działało 11 państwowych i prywatnych szkół gimnazjalnych z nauczaniem w językach polskim, rusińskim, niemieckim i żydowskim.
Miasto podniesiono do rangi siedziby województwa z 15 powiatami.
Pomyślny jego rozwój przerwała II wojna światowa. 19 września 1939 roku na teren powiatu stanisławowskiego wkroczyły wojska niemieckie owacyjnie witane przez miejscową ludność ukraińską. Po trzech dniach wycofały się za linię graniczną ustaloną zgodnie z umową Ribbentrop-Mołotow, a obszar ten zajęty został przez Armię Sowiecką. Ona również była owacyjnie witana przez tę samą ludność ukraińską, a także przez ludność żydowską.
Natychmiast po zajęciu Stanisławowa Sowieci dali miejscowej ludności ukraińskiej trzy dni "swobody", w czasie, której tak zwane komitety rewolucyjne mogły robić z Polakami, co im się podobało. Przeprowadzano, więc aresztowania, często przy udziale NKWD. Polaków przetrzymywano i głodzono w nieludzko przepełnionych i nieogrzewanych więzieniach, gdzie nękało ich robactwo, znęcano się nad nimi, szantażowano, zmuszano do składania inkryminujących zeznań, stosując przy tym bicie i tortury. Często mordowano więźniów bez jakiegokolwiek wyroku.
Szczególnym postrachem dla polskich mieszkańców była samozwańcza milicja ukraińska, złożona z miejscowych szumowin, w cywilnych ubraniach, z czerwonymi opaskami na rękawach i karabinami na sznurku. Ona właśnie rozbrajała i mordowała żołnierzy Wojska Polskiego oraz funkcjonariuszy policji. Wyłapywano i mordowano bardziej aktywnych Polaków. Jedną z pierwszych akcji NKWD było aresztowanie i wywiezienie do Rosji polskich oficerów wziętych do niewoli w mieście i okolicy.
Następnymi ofiarami sowieckiego terroru oprócz wojskowych i funkcjonariuszy policji, o których już wspomniałem, byli działacze partii politycznych, sędziowie, prokuratorzy i inni. Wszystkich transportowano w zamkniętych bydlęcych wagonach kolejowych do obozów jenieckich w Kozielsku, Ostaszkowie, Starobielsku i innych. Po wywiezionych znikł wszelki ślad. Dopiero po latach odkryto ich szczątki w zbiorowych mogiłach. Potem przyszła kolej na nauczycieli, adwokatów i innych znaczących ludzi, bo wszyscy bez wyjątku byli podejrzani. Polacy po dziś dzień zachowali bolesną pamięć o tych wydarzeniach.
Operacja niszczenia ludności polskiej prowadzona była z olbrzymim rozmachem. W sposób brutalny i barbarzyński wyrzucano ludzi z ich domów, aresztowano i wywożono na "białe niedźwiedzie", jak to wówczas nazywano. Kryterium zaliczenia przez władze sowieckie do grupy deportowanych nie była narodowość, ale ewentualny stosunek do nowego reżimu: deportowano tych, którzy mogli być czy też byli jego przeciwnikami. Wedle rosyjskich stereotypów byli to głównie Polacy, jako naród "panów" i ciemiężycieli. Masowo też wywożono polskich uchodźców z centralnej Polski, którzy schronili się w tym mieście przed hitlerowcami.
Życie codzienne mieszkańców miasta pod okupacją sowiecką było ciągłym pasmem lęków i niepokoju przed niespodziewanym aresztowaniem i wywózką na Sybir. Bardzo aktywną pomoc w ustalaniu tzw. list "wrogów ludu" udzielali władzom sowieckim nacjonaliści ukraińscy, a także Żydzi, którzy w znacznej części opowiedzieli się po stronie sowieckiego okupanta.
Jak wiadomo, wojna niemiecko-rosyjska rozpoczęła się 22 czerwca 1941 roku. Przed wkroczeniem wojsk niemieckich do Stanisławowa NKWD zdołała jeszcze dokonać masakry więźniów w miejscowym więzieniu przy ulicy Bilińskiego. Ciała ofiar były potwornie okaleczone, przebite bagnetami, ze śladami zdzierania skóry oraz poparzeń, dłonie bez paznokci. To wszystko świadczyło o potwornych torturach zadawanych więźniom przed ich zamordowaniem. Ile było ofiar? Tego dotychczas nikt nie ustalił i zapewne już nie policzy. Nowa władza niemiecka nie zadbała, aby ustalić liczbę zwłok zamordowanych więźniów. Fama głosiła, że było ich około 4000, w tym także Ukraińcy. Zacierając po sobie ślady, NKWD zabijała więźniów w celach więziennych, na dziedzińcu więzienia, a tych, których nie zdążono zamordować, pognano jak bydło na wschód piechotą lub przewożono, czym się dało.
Podobnie działo się w wielu innych więzieniach na terenie całego województwa: wszędzie mordowano z nieprawdopodobnym okrucieństwem. Niemcy, pragnąc ten fakt wykorzystać propagandowo, zgodzili się na manifestacyjny pogrzeb zamordowanych.
Początkowo po odwrocie wojsk sowieckich obszar Podkarpacia wraz ze Stanisławowem zajęły wojska węgierskie, ówcześni sprzymierzeńcy Niemców. Okupowali całe Pokucie aż po linię Dniestru.
Tylko dzięki temu polscy mieszkańcy Stanisławowa i województwa stanisławowskiego uniknęli wielu prześladowań przygotowywanych przez policję ukraińską. Węgrzy odnosili się do Polaków poprawnie. Nie było z ich strony żadnych akcji przeciw ludności polskiej. Przebywali jednak bardzo krótko. Już od 8 sierpnia 1941 roku przekazali władzę administracji niemieckiej i opuścili Stanisławów.
Dla miasta i całego Podkarpacia nastały czarne dni. Stanisławów wraz z całym Pokuciem znalazł się w tzw. Generalnej Guberni. Niemiecka okupacja okazała się równie przerażająca jak sowiecka, a może jeszcze bardziej. Tylko Ukraińcy wpadli w euforię. Wielu z nich przeszło z sowieckiej robotniczo-chłopskiej milicji do policji ukraińskiej w służbie niemieckiej. Działalność ich stanowiła pasmo mordów, rabunków i prześladowań Polaków i Żydów. Policja ta, a także funkcjonariusze różnego rodzaju formacji policyjnych, mieli nieograniczoną władzę w mieście i w terenie. Najpierw policja ukraińska rozprawiła się ze swoimi przeciwnikami ukraińskimi, tymi, co służyli władzom sowieckim. Wielu z nich zostało zamordowanych.
Kolejną grupą ludzi przeznaczoną do zagłady byli Żydzi. Ich los w tym czasie był najtragiczniejszy. W lipcu 1941 roku w Stanisławowie mieszkało około 30 tysięcy Żydów. Prawie wszyscy zostali wymordowani przez Niemców i służących im Ukraińców. Pozostałą część wysłano do obozów zagłady w Oświęcimiu, Majdanku, Bełżcu i innych miejscowościach, gdzie ponieśli śmierć.
Najpierw, 4 sierpnia 1941 roku, gestapo wezwało do swej siedziby przy ul. Bilińskiego w Stanisławowie wszystkich inteligentów żydowskich. Zgłosiło się około 1000 osób. Wszyscy zostali przewiezieni do lasu koło Uhrynowa i tam zamordowani.
Następna akcja miała miejsce 12 października 1941 roku. Na miejscowy cmentarz żydowski spędzono około 12 tys. Żydów i wszystkich tam zamordowano. W 4 dni później, 16 października 1941 roku, gestapo zorganizowało trzecią podobną akcję i zamordowało około 8 tys. pozostałych miejscowych Żydów, a także Żydów zwiezionych z różnych powiatów woj. stanisławowskiego. Ostateczna likwidacja getta w Stanisławowie nastąpiła w lutym 1943 roku. Ocalało zaledwie kilkuset Żydów. Większość uratowanych ukrywali Polacy, a reszta na własną rękę ukrywała się w okolicznych lasach, [dok. 1] Według oceny komendanta Okręgu AK Stanisławów, kpt. W. Hermana, ofiarą holocaustu na terenie województwa padło około 130 tys. Żydów, tj. około 9% ogółu ludności zamieszkującej ten teren.
Mord Żydów to osobny rozdział dziejów ludobójstwa, w którym uczestniczyli nacjonaliści ukraińscy. Ramy niniejszej pracy nie pozwalają na szerszy opis tego holocaustu.
Po fizycznej likwidacji ludności żydowskiej policja ukraińska skierowała - z inspiracji OUN - swoje zbrodnicze zamiary głównie przeciwko Polakom w celu ich zlikwidowania podobnie jak Żydów. Umiejętności nabyte przy mordowaniu Żydów zostały w pełni wykorzystane do masowych zbrodni popełnianych teraz przez Ukraińców względem Polaków.
Okupacja rosyjska wyniszczyła w znacznym stopniu polskie elity stanisławowskie. W sierpniu 1941 roku okupanci niemieccy przy pomocy ukraińskich nacjonalistów dokończyli dzieła zniszczenia miasta i jego ludności. Symbolem męczeństwa i śmierci wielu mieszkańców Stanisławowa pod okupacją niemiecką jest Czarny Las, położony na północny zachód od miasta. Tam w sierpniu 1941 roku SS wraz z policją ukraińską rozstrzelało stanisławowską inteligencję.
Pierwszym szefem policji bezpieczeństwa, w której skład wchodziło gestapo z siedzibą przy ulicy Bilińskiego, był hauptsturmf hr. er Hans Kr ger, pochodzący z Poznańskiego. W krótkim czasie stał się postrachem miasta i okolicy. Przy aktywnym współdziałaniu z terenową administracją i policją ukraińską gestapo dokonało licznych aresztowań Polaków i wywózek na przymusowe roboty do Niemiec. Według ustaleń W. Bonosiuka, do 27 listopada 1941 roku wywieziono z dystryktu galicyjskiego 60 709 osób, z tego 5800 ze Stanisławowa. Na polecenie Hansa Krugera dokonano masowych aresztowań polskiej inteligencji w Stanisławowie. Wykazy imienne przygotowali ukraińscy nacjonaliści, między innymi dr Iwan Rybczyna i nauczyciel ukraińskiego gimnazjum, Danysz.
Aresztowania i doprowadzenia do więzienia przy ul. Bilińskiego rozpoczęły się 8 i 9 sierpnia 1941 roku. Wedle zgodnej relacji wszystkich, którzy przeżyli te ciężkie dni, ofiarą aresztowań padło ponad 800 osób, w tym pewna liczba z okolic Stanisławowa. W grupie tej znajdowało się około 130 nauczycieli i 67 czołowych przedstawicieli inteligencji polskiej ze Stanisławowa, co stanowiło blisko 80% elity intelektualnej tego miasta.
Wśród aresztowanych byli, jak już powiedziano, w większości nauczyciele, ale także byli prawnicy, inżynierowie, lekarze itd. Wszyscy oni zostali rozstrzelani w nocy z 14 na 15 sierpnia 1941 roku we wspomnianym już tzw. Czarnym Lesie koło miejscowości Uhrynów, około 10 km na północny zachód od centrum miasta.
Odpowiedzialnymi za akcję mordowania aresztowanych i kierującymi nią bezpośrednio byli dwaj bracia: Johann i Willi Mauerowie, których mieszkańcy Stanisławowa nazywali "krwawymi braćmi". Jeden z nich był w okresie międzywojennym oficerem Wojska Polskiego. W opisywanym czasie został - wraz z bratem - funkcjonariuszem gestapo1. Po wojnie sąd niemiecki rozliczył ich zbrodnie i skazał obu na karę więzienia, a szefa stanisławowskiego gestapo, Hansa Krugera, na dożywotnie więzienie.
A oto lista pomordowanych Polaków:
Szkolnictwo powszechne:
Anna Babczyszynowa, Franciszka Białousowa, Maria Bieńkowska, Antoni Tadeusz Bryczkowski, Stefan Bryś, Maria Chudiawa (na skutek zastosowania tortur odebrała sobie życie), Maria Czerny, Julian Dubas, Stefania Dubas, Albina Dubicka, Jerzy Doller, Zofia Doller, Stanisława Filipska, Kazimierz Furman, Leonora Gadzińska, Józefa Garbaczykówna, Helena Corzkowska, Kajetan Haczko, Adam Hanusz, Józefa Hanusz, Kazimiera Hanuszówna, Maria Hołyńska, Janina (Helena) Hubicka, Aleksander llczyszyn, Stefania Jarosz, Janina Jaworska, Krystyna Kaczmarczykówna, Stefania Karaś, Stefania Kawalcówna, Kazimiera Kazimierska, Krystyna Kędlarska, Stanisława Krzywiecka, Józef Kujbida, Antonina Kuzyszynówna, Jadwiga Latocha, Stanisława Lewicka, Tadeusz Majkut, Helena Majkut, Emilia Markiewicz, Roman Mączka, Maria Misiołkówna, Apolonia Nikosiewicz, Natalia Palestrówna, Józef Perucki, Teodor Pilawski, Jadwiga Popowicz, Bogusława Radoniewicz, Janina Radoniewicz, Modesta Radwany, Piotr Radwany, Władysław Rzemieniecki, Zofia Sawicka, Felicja Sch ssell, Aniela Sokolnicka, Romana Sowówna, Maria Stefanów, Janina Stefańska (emerytka), Anna Swaczyńska, Franciszek J. Szafrański, Janina Urbańska, Antonina Wieliczko, Albina Wiktorczyk, Halina Zarzycka, Olga Zelmanowicz, Czesława Żurawska.
I Gimnazjum i Liceum:
Franciszek jun - dyrektor, Leon Buchowski - przyrodnik, Maksymilian Freszel - germanista, Kajetan Isakiewicz -filolog klasyczny, Aleksander Jordan - polonista, Antoni Karsznia - nauczyciel rysunku, Franciszek Sawicki - geograf, Stanisław Telichowski - przyrodnik, matematyk, Lucjan Tokarski - ks. dr katecheta (zamęczony jesienią 1941 roku w więzieniu przez gestapo), Kazimierz Waligóra - fizyk.
II Gimnazjum i Liceum:
Stanisław Umański - dyrektor, filolog, Maksymilian Chudia - historyk, Witold Dąbrowski - matematyk, Henryka Halpern - romanistka, Wawrzyniec Jakubiec - filolog klasyczny, Henryk Konarski - historyk, Józef Majgier - polonista, Alojzy Rotter - matematyk, Anatol Scherman - germanista, Ignacy Stamperromanista i germanista.
III Gimnazjum i Liceum:
Władysław Piskozub - dyrektor, Roman Jacyk - geograf, Radosław Jawocki - matematyk, Władysław Łuczyński - nauczyciel rysunku, Maksymilian Rosenbaum - germanista.
IV Gimnazjum i Liceum:
Stanisława Antoszewska - fizyk, Zygmunt Kamiński - polonista, Emil Planer - germanista, Władysława Rogozińska - nauczycielka wychowania fizycznego, Kazimiera Skwarczyńska - nauczycielka zajęć praktycznych, Stanisław Szczepanowski -filolog.
V Gimnazjum i 
Liceum z ukraińskim językiem nauczania:
Józef Drozd - polonista, dr Marcin Folger - germanista, Stanisław Kopyta -historyk, Marian Palczek - polonista.
Prywatne Gimnazjum i Liceum ss. Urszulanek:
Leontyna Barg -siostra zakonna, Stanisława Brzozówna - matematyk, Władysława Hoyzmanówna - romanistka, Koźniarówna (imię nie ustalone), Czesława Tyberska - historyk, Zofia Zającówna - romanistka.
Prywatne Gimnazjum im. E. Orzeszkowej:
Kamila Kropiwnicka -historyk, Helena Mazewska - biolog, Irena Moldauer - germanistka, Jadwiga Robin - filolog.
Licea Pedagogiczne Męskie i Żeńskie:
Władysław Drabik - dyrektor Liceum Męskiego, polonista, Władysław Bagier - przedmioty pedagogiczne, Stanisława Czaporożanka - wychowanie fizyczne, Włodzimierz Kamiński -fizyk i matematyk, Stanisław Sowiński, Marian Stefanów - dyrektor Liceum Żeńskiego, Kamila Szczepanowska - historyk.
Gimnazjum Kupieckie:
Jerzy Aperman, Klemens Barg - emeryt, Kazimierz Firganek - dyrektor gimnazjum.
Wybitniejsi obywatele miasta:
Leon Ziobrowski - dyrektor Miejskiej Kasy Oszczędności.
Lekarze:
dr Andrzej Baczyński, dr Leonard Dąbrowski, Dąbrowska (imię nie ustalone) - żona Leonarda, dr Jan Gutt, dr Adam Hickiewicz, dr JózefKochaj 1, dr Erazm Nieczewski.
Inżynierowie:
Seweryn Gonek, Stanisław Gonek, Tadeusz Kasztelewicz, Marian Kuzia, Adam Lewicki, Ferdynand Petelenz, Eugeniusz Strycharczyk.
Prawnicy:
dr Aleksander Klimkiewicz, mgr Jerzy Kokurewicz, mgr Ludomir Wajda.
Urzędnicy państwowi:
Piotr Chudzikiewicz, Ludwik Dubicki, mgr Mikołaj Jagusz, Maksymilian Lewicki, dr Włodzimierz Mihułowicz, Stanisław Świerzeski.
Kupcy:
Mikołaj Kramarczyk, Jan Stafiński.
Absolwenci i uczniowie szkół średnich:
Antoni Gera, Ryszard Gliger, Barbara Grzymalanka, Kazimierz H hender, Zygmunt Iwanicki, Bolesław Jeż, Zygmunt Stanisław Kusiba, Nela Kramarczykówna, Krystyna Krańska, Stanisława Kraska, Antoni Kwiatkowski, Helena (Felicja) Lunka, Ryszard Łukowicz, Mazan (imię nie ustalone), Adam Nitka, Rajmund Zbigniew Procyk, Czesław Przybyłka, Przybyłkówna (imię nie ustalone), Jan Sługocki, Barbara Stańska, Szanocka (imię nie ustalone), Mieczysław Szczerski, Szymański (imię nie ustalone), Leopold Topolnicki, Helena Żurawska.
Ze szkół poza miastem Stanisławów:
Leon Babij (Mariampol - pow. Stanisławów), Franciszek Barta (Mariampol - pow. Stanisławów), Józef Bogucki (Halicz - pow. Stanisławów), Borucka (imię nie ustalone, Tyśmienica - pow. Tłumacz), Mieczysław Dziedziniewicz (Tyśmienica - pow. Tłumacz), Stanisława Jędrzejowska (Tłumacz), Józef Malag (Tyśmienica - pow. Tłumacz), Stanisława Moczydłowska (Drohomirczany - pow. Stanisławów), Statkiewiczowa (imię nie ustalone, Tyśmienica - pow. Tłumacz), Ferdynand Studziński (Odaje - pow. Tłumacz), Adolf Wołyński (Wołczyniec - pow. Tłumacz), Jadwiga Ziomkowa (Tyśmienica - pow. Tłumacz).
Powyższe listy, obejmujące 188 nazwisk, są niepełne. 2 Zawierają tylko nazwiska tych, którzy zostali rozstrzelani w czasie okupacji niemieckiej w sierpniu i wrześniu 1941 roku. W przypadku nauczycieli obejmują tych, co uczyli przed wojną w zakładach prywatnych i państwowych z polskim językiem nauczania, a pod okupacją sowiecką uczyli w sowieckich dziesięciolatkach. Nie uwzględniają natomiast nauczycieli Państwowej Szkoły Przemysłu Drzewnego oraz Gimnazjum Żydowskiego. Nazwisk nauczycieli z tych szkół nie udało się ustalić.
Na warszawskich Powązkach 16 sierpnia 1987 roku odsłonięto na tzw. Wschodniej Ścianie kościoła św. Karola Boromeusza tablicę ku czci stanisławowskich nauczycieli i ich uczniów o następującej treści: "W hołdzie pomordowanym i zesłanym do łagrów i obozów nauczycielom polskim oraz ich uczniom ze Stanisławowa na Pokuciu wiatach 1939-1945, Stanisławowianie".
Po aresztowaniach nauczycieli 8 i 9 sierpnia 1941 roku, gestapo na rozkaz Hansa Krugera dokonało zbrodni na innych mieszkańcach Stanisławowa i okolic. Wymienię tu tylko mord z 11 listopada 1941 roku. W dniu tym gestapo wspólnie z policją ukraińską dokonało aresztowań ok. 100 osób wśród młodzieży w odwet za wywieszenie flagi polskiej na grobie legionistów na cmentarzu w Stanisławowie w rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę w 1918 roku. Część aresztowanych została zwolniona, a część zginęła bez wieści. Zostali rozstrzelani.
Gehenna mieszkańców Stanisławowa na tym się nie zakończyła ani nawet w 1944 roku, z chwilą wycofania się Niemców z tych terenów, ale trwała znacznie dłużej, aż do czasu ekspatriacji Polaków z tych ziem, tj. Do końca 1946 roku.
Ogólną liczbę strat w ludziach w samym mieście ocenia się, na co najmniej 860 osób. Dotychczasowy stan badań niestety nie pozwala na sporządzenie pełnego rejestru miejsc i faktów zbrodni popełnionych w Stanisławowie przez Niemców i ich ukraińskich sługusów. Jest też wątpliwe, by kiedykolwiek stało się to możliwe.
Bezpośredniego napadu banderowców na Polaków w mieście nie było. Stacjonowały tu liczne jednostki wojskowe niemieckie, węgierskie, później sowieckie, których obecność skutecznie odstraszała bandytów UPA od napadu na miasto. Istniały jednak duże przygotowania UPA do napadu mającego na celu wymordowanie Polaków, [dok. 2]
W biuletynie prasowym BIP Komendy Głównej AK w numerze 50(81) z 15 grudnia 1943 roku znajduje się taka informacja: "W Stanisławowie Niemcy odkryli przygotowania do poważniejszego zamachu ukraińskiego na to miasto. Pociągnęło to za sobą duże aresztowania, starcia zbrojne i szereg publicznych egzekucji wykonywanych na Ukraińcach w Stanisławowie, Drohobyczu i Czortkowie". Informacja ta potwierdza fakt przygotowań UPA do napadu na Stanisławów.
Dla dopełnienia obrazu dziejów miasta należy dodać, że w Stanisławowie znajdowała schronienie ludność polska z okolicznych wsi, zagrożona napadami i śmiercią z rąk UPA lub też ocalała z pogromów. Nad tymi ludźmi-uciekinierami bezinteresowną opiekę sprawował Społeczny Komitet Opieki z jego przewodniczącym Józefem Krzywieckim na czele. Dniami i nocami udzielał on im wszechstronnej pomocy.
Według Społecznego Komitetu Opieki pod koniec 1944 roku w Stanisławowie zarejestrowano około 12 tys. uciekinierów z wiosek. Część z nich wyjechała od razu do centralnej Polski, a część jeszcze pozostała w mieście. Ludność miejscowa przyjmowała tych uciekinierów do swoich domów z dużą serdecznością i pełnym zrozumieniem dramatyzmu istniejącej sytuacji. Udzielano im wszelkiej możliwej pomocy, która pozwalała na przetrwanie zagrożenia.
Armia Sowiecka po raz drugi zajęła Stanisławów 27 lipca 1944 roku. Niezwłocznie Sowieci przeprowadzili powszechną mobilizację do Wojska Polskiego. Zorganizowano również dwa oddziały Istriebitielnych Batalionów: jeden przy ulicy Bilińskiego, tuż przy więzieniu, a drugi mniejszy, przy ulicy Kolejowej. Zadaniem tych dwu jednostek było przede wszystkim ochranianie polskiej ludności ewakuowanej ze wsi do Stanisławowa, ochrona obiektów państwowych i wojskowych, strategicznych szlaków komunikacyjnych, pełnienie służby wartowniczej. Bardzo często też wojenkomaty zlecały im poważniejsze operacje zbrojne, związane z likwidacją pojedynczych groźnych bandytów, a nawet całych ugrupowań banderowskich. Działalność tych jednostek wychodziła z terenu miasta w teren wiejski, gdzie brały udział w walkach z upowcami w wielu miejscowościach. Na terenie miasta nie zachodziła taka potrzeba.
Sytuacja w mieście z dnia na dzień wracała do stanu z lat 1939--1941. Ustanowiono sowiecki ustrój polityczny, gospodarczy, społeczny, wprowadzano rosyjską kulturę. Władze sowieckie przystąpiły natychmiast do zacierania wszelkich śladów polskości Stanisławowa, zamykały kościoły, a ich wyposażenie wraz z naczyniami liturgicznymi rabowały, burzyły pomniki, cmentarze. Nie szczędzono nawet historycznych grobów sławnych Polaków, którzy w tym mieście mieszkali i zostali pochowani na miejscowych cmentarzach.
Znowu pojawiło się NKWD i urzędnicy rosyjscy. Ludność polska poddana została nowej fali represji, które choć już nie tak masowe jak poprzednio, objęły jednak znaczną liczbę osób. W pierwszej kolejności aresztowano byłych żołnierzy Armii Krajowej, a nawet jej sympatyków. Ofiarą aresztowania padł między innymi Komendant Okręgu AK kpt. Władysław Herman i wielu innych. Po brutalnym śledztwie skazywano ich na długoletnie zsyłki do sowieckich łagrów, a tych, co uniknęli aresztowań i zsyłek, zmuszano do szybkiego opuszczenia rodzinnych stron.
Wszystko to przyczyniło się do masowego eksodusu w latach 1945-1946 ludności polskiej również ze Stanisławowa na tzw. Ziemie Zachodnie. Ludzi, którzy od wielu pokoleń to miasto i tę ziemię za swą ojczyznę uważali, bronili ich i przez wieki całe pracowali dla nich - obecnie uznano za obcych. W mieście pozostały tylko nieliczne polskie rodziny. Po blisko 300 latach od założenia miasta i jego związku z rdzenną Polską Stanisławów został oderwany od macierzy.
Stanisławowscy ekspatrianci organizują pielgrzymki do swojego miasta. Spotkania z rodzinną ziemią i rodakami są dla nich zawsze niezwykłym przeżyciem.

Przypisy
* Nazwą Pokucie obejmuje się pas ziemi między Stanisławowem a Kołomyją, kończący się na granicy rumuńskiej, a więc od źródeł rzeki Tłumaczki aż do ujs'cia Czeremoszu w pobliżu Załucza. Legenda głosi, że Pokucie wzięło swoją nazwę od pierwotnej osady Kuty, umiejscowionej w tym zakątku państwa polskiego nie opodal Góry Owidiusza i Czeremoszu. Podobno Bolesław Chrobry osiedlał w Kutach ludność za pokutę. Ludność tych terenów była narodowościowo niejednolita: mieszkali tam Rusini (którzy w większości później określali się jako Ukraińcy, częściowo zaś jako Huculi), Polacy, Żydzi; mniejsze grupki tworzyli spolonizowani Ormianie, Cyganie, w miastach spotykało się austriackich Niemców.
1) Por. L. Wierzejski, Krwawa karta z najnowszych dziejów Stanisławowa, "Semper Fidelis" nr 4/10/1991, s. 12-14.
2) Por. T. Kamiński, Tajemnica Czarnego Lasu, t. III, Cracovia Leopolis; J. Zieliński, Lista zamordowanych przedstawicieli inteligencji polskiej w Stanisławowie, "Tygodnik Powszechny" nr 49/1959 i nr 21/1960.
Artykuł nadesłał: Tadeusz Krajewski (brak nazwiska autora (autorki); redakcja prosi o kontakt)
Kontakt
1628847 odwiedzin od 5 stycznia 2004 roku
Google Search

WWW stanislawow.net