Ryszard Harajda

Stanisławów - miasto kolejarskie

Do Stanisławowa przyjechałem w końcu października 1937 r. Byłem tu pierwszy raz. Patrzyłem na miasto świeżym spojrzeniem przybysza, który wie, że przyjdzie mu tu żyć i mieszkać, patrzy, więc na otoczenie ciekawie, a jednocześnie obiektywnie, zapewne też trochę krytycznie.
Naprzód zaimponował mi nieco dworzec kolejowy, tym bardziej, że znane mi warszawskie dworce były prymitywne (nowy dopiero był w budowie). Tutaj budynek był potężny, obszerny, jeszcze z czasów c. k. Austrii i na wzór tamtych dworców zbudowany, zaspakajał w zupełności potrzeby pasażerów. Przed dworcem rozległy plac z postojem dorożek konnych, równoległa do torów ulica Kolejowa i prostopadła Grunwaldzka, prowadząca do centrum miasta. Dworzec, bowiem - jak większość dworców z tamtych czasów - leżał na skraju miasta, gdyż budowany był, gdy miasto już istniało. Po drugiej wschodniej stronie dworca i torów były tylko dwa przedmieścia, Majzle bardziej na południu i Górka na północy, a między nimi obszerny teren zajmowały Warsztaty Kolejowe i Parowozownia. Warsztaty były największym zakładem pracy w mieście, zatrudniającym 2 do 3 tysięcy pracowników. Naczelnikiem był tu inż. Jan Jasielski. Jego zastępcą był inż. Kilar. Za okupacji niemieckiej i drugich Sowietów pracowałem w tych warsztatach jako rachmistrz w tzw. Rachubie (listy płac) pod kierownictwem Tadeusza Koziny.
Nie pamiętam, kto rządził parowozownią, ani kto był zawiadowcą stacji. Był jeszcze, tzw. Odcinek Drogowy, z inż. Czekierskim na czele oraz Biuro Kontroli Dochodów w gmachu dawnej dyrekcji kolejowej (przeniesionej do Lwowa) przy ulicy Grunwaldzkiej.
Kolej pojawiła się w Stanisławowie w roku 1865, gdy zbudowano linię Lwów-Stanisławów-Czerniowce-Bukareszt. W 1875 r. powstała linia Lwów-Stryj-Stanisławów nazywana wtedy "cesarsko-królewską koleją żelazną imienia arcyksięcia Albrechta"; była najpierw prywatna, ale szybko ją upaństwowiono. a że Stryj miał połączenie, przez Ławoczne ze Słowacją (wtedy węgierską), a przez Drohobycz z Chyrowem, tym samym Stanisławów stał się węzłem kolejowym, szczególnie, gdy doszła jeszcze linia przez Nadworną do Worochty. Rozwój kolejnictwa związany był z wydobywaniem ropy naftowej, głównie w okolicy Drohobycza (Borysław) i Kołomyi (swoboda Rungurska).
Rozbudowa linii kolejowych na przełomie XIX i XX wieku (a i później też) wpłynęła na rozwój turystyki górskiej, która wtedy zaczynała być modna (patrz: Mieczysław Orłowicz, Moje wspomnienia turystyczne). Przechodzące przez Stanisławów linie kolejowe pozwalały na dostęp do bardzo ciekawych, a wtedy prawie nieznanych partii Karpat Wschodnich.
W Stanisławowie przybywało mieszkańców (w roku 1880 - 20 tysięcy, w 1902 r. - 55 tysięcy). Duża część to byli kolejarze. Do 1939 r. mówiło się o nich "służą na kolei". Bo to była służba, stała praca. Pracownik etatowy mógł być zwolniony z pracy tylko dyscyplinarnie za poważne wykroczenie służbowe. Każdy kolejarz oprócz poborów - może niezbyt wysokich - otrzymywał pełne umundurowanie, deputat węglowy, bezpłatne bilety dla siebie i rodziny, część także mieszkania na stacjach lub w budynkach kolejowych.
W Stanisławowie znaczna część kolejarzy budowała sobie - często własnoręcznie - domki, dziś powiedzielibyśmy jednorodzinne, zwykle skromne, ale wygodne, tanie i własne. Wiele takich domków było zwłaszcza na Majzlach i na Górce. Na kolei chętnie szukano pracy, pracowało tam często drugie, a trafiało się, że i trzecie pokolenie. Wiadomo - kolejarskie miasta.
Kontakt
1756876 odwiedzin od 5 stycznia 2004 roku
Google Search

WWW stanislawow.net