Nazwisko Władysława Tobiasiewicza zostało po wojnie, z inicjatywy prof. Feliksa Dyczkowskiego, umieszczone na tablicy położonej na ścianie kościoła parafialnego w Kętach, a dokumentującej nazwiska ofiar II wojny światowej pochodzących z Kęt. Informacje w tym zakresie mam od Maryli i Władysława Surówków, tj. córki i zięcia Feliksa Dyczkowskiego. Moja wiedza na temat wspomnianego Władysława pochodzi jedynie od osób trzecich, zwłaszcza od rodziny. Również od wymienionych uzyskałem zdjęcie, na którym można zobaczyć Władysława Tobiasiewicza w otoczeniu braci: księdza Jana Kantego Tobiasiewicza i późniejszego ppłk. Wojska Polskiego Antoniego Tobiasiewicza (mężczyzna w okularach). Władysław Tobiasiewicz to brat mojej babki, Franciszki z Tobiasiewiczów Fedorowskiej, również urodzonej w Kętach, która wyszła za mąż za kupca ze Stanisławowa (miasto wojewódzkie w dawnej Małopolsce Wschodniej, obecnie Zachodnia Ukraina) - Adolfa Fedorowskiego. To również brat Rozalii z Tobiasiewiczów Dyczkowskiej, matki prof. Feliksa
Dyczkowskiego i Agnieszki z Tobiasiewiczów Dyczkowskiej, a także Marii z Tobiasiewiczów Raczkowskiej.
Od syna Antoniego Tobiasiewicza - Tadeusza mieszkającego w Wielkiej Brytanii - wiem, że Władysław brał udział w wojnie światowej, w walkach na froncie włoskim. Nie jest mi znany przebieg jego dalszej służby wojskowej, ale wiem, że ożenił się w Stanisławowie z Zofią ze Stefańskich Po wkroczeniu do Stanisławowa wojsk sowieckich 17 września 1939 roku Władysław został aresztowany przez tajną policję (NKWD), a jego żonę wywieziono - tak jak wielu Polaków - z walizką w ręku do Kazachstanu. Zesłanie przeżyła, a po wojnie wróciła do Polski i zamieszkała u swoich krewnych w Krakowie, a następnie w Kętach, w domu rodzinnym męża. Po śmierci została pochowana na cmentarzu w Kętach, w skromnym grobie, tak skromnym jak jej powojenne życie.
Usiłując się dowiedzieć czegoś - zresztą do tej pory bezskutecznie - o dalszych losach mojego ojca, również zawodowego wojskowego aresztowanego w Stanisławowie przez sowietów, zainteresowałem się dalszym losem Władysława.
Początkowo starania te nie dawały żadnych rezultatów. Dopiero tzw. ukraiński ślad Katynia (rozstrzeliwania pod Charkowem i Kijowem, i chyba także w tych miastach) oraz uzyskanie dokumentów z Kijowa spowodowało, że zarówno I PN, jak i Muzeum Katyńskie Oddział Muzeum WP udzieliły mi pożądanych odpowiedzi. Wynikało z nich, że Władysław Tobiasiewicz, syn Franciszka, podpułkownik piechoty, po pobycie w więzieniu w Stanisławowie został przeniesiony 18 kwietnia 1940 roku więzienia w Żytomierzu, a następnie prawdopodobnie jesienią tego roku rozstrzelany pod Charkowem. Na liście rozstrzelanych figuruje pod numerem 64/2 pozycja 2945. Co oznaczają te numeru, nie wiadomo.
Mieszkając w Stanisławowie do polowy 1945 roku, stale spotykałem się z takimi nazwiskami jak Zajączek, Stafiński, Dziwlik, Chabowski, Drabczyński. Są to nazwiska z Kęt, a więc domyślam się, że rodziny te - tak jak moja babka, przyjechały z Kęt do Stanisławowa kierowane względami rodzinnymi lub ekonomicznymi. Być może ich potomkowie, którzy mogli powrócić do Kęt, mają jakieś informacje na temat siostry Władysława Tobiasiewicza - Marii z Tobiasiewiczów Raczkowskiej. Mam nadzieję, że Władysław - niejako symbolicznie - wybaczy mi, że wykorzystuję to, co napisałem o nim do innych celów.
Tadeusz Lewicki, Stanisławowianin