Jan Forowicz

Miejscowości w Karpatach ważne dla naszych przodków i dla nas

W  przekazach kronikarskich mojej rodziny często spotykać można takie nazwy miejscowości jak: Bolechów, Czerteż, Dobra Szlachecka, Dolina, Kraczkowa, Lwów, Sanok, Skole, Stanisławów.
Bolechów, miasto królewskie po raz pierwszy wzmiankowane w 1371 roku jako Bolechów Wołoski. Leży w powiecie Dolina nad rzeką Sukiel przy tak zwanym Głównym Trakcie Karpackim prowadzącym ze Śląska do Bukowiny. Przez Bolechów przechodzi linia kolei żelaznej; do Lwowa jest stąd 99 kilometrów.
Bolechów z mostu na rzece Sukiel
Około 1880 roku miasteczko liczyło 725 katolików rzymskich, 196 katolików greckich, 69 akatolików i 2714 izraelitów. W parafiach bolechowskich a więc licząc z wioskami otaczającymi miasto, obliczano odpowiednio: 20 procent, 30, 10 i 40 procent. Kościół parafialny z 1838 roku, liczne szkoły, rządowa warzelnia soli, olejarnia i trzy garbarnie.
W 1937 roku Bolechów liczył 11,3 tysiąca mieszkańców. Oprócz ośrodków władzy państwowej, sądu, poczty, szkół i fabryk, działało tam m.in. muzeum. Państwo prowadziło w tym czasie liczne prace geodezyjne; jedną z nich w Karpatach koło Bolechowa wykonywał Bohdan Forowicz "Czarny" o czym sprawozdaje w życiorysie.
Lokalne ciekawostki bolechowskie
1 - W starych przekazach wspomina się o istniejącym dawniej w Bolechowie zamku o dwóch pierścieniach murów obronnych, dzisiaj tylko grodzisku (źródło: "Mapa topograficzna").
2 - Mówi się także o napaści harnasiów Dobosza na Bolechów. Dobosz, albo po rusińsku Doubusz, zmarł w 1745 roku. Był wschodniobieszczadzkim odpowiednikiem tatrzańskiego Janosika i beskidzkiego Ondraszka. Rzeczą nadzwyczajną, odróżniającą wyczyn Dobosza był zuchwały napad łupieżczy na miasto, tamci dwaj miast bowiem nie ruszali (źródło: "Niespokojne Karpaty"). Warto dodać, że jak wszyscy zawadiacy tak i Dobosz w podaniach ludowych obrósł legendą. Imię Dobosza nadano skałkom w Gorganach niedaleko Jaremczy.
Rynek w Bolechowie
3 - Obok Bolechowa cesarz austriacki Józef II kazał założyć "Nowy Babilon" w celu przyzwyczajenia tutejszych Żydów do rolnictwa. Gdy ci mało chęci okazywali, nastąpiło wydalenie a w ich miejsce osadzono pracowitych kolonistów niemieckich (źródło: "Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego").
4 - W Bolechowie Pan Bóg miał pokarać jednego z Forowiczów za złamanie przykazania "będziesz dzień święty święcił" (patrz: "Wspomnienia i informacje uzupełniające", przytoczony tam fragment książki W.Seremczuka "Palec Boży").
Czerteż - bogata wieś w powiecie sanockim, 4,5 kilometrów od centrum Sanoka, 340-364 m nad poziomem morza, ze szkołą ludową, prawie trzystuletnim kościółkiem (cerkiewką greckokatolicką) drewnianym należała do dóbr koronnych królów polskich. Znana m.in. Z tego, że przy szkole od XIX w. istniała wzorowo urządzona szkółka drzewek owocowych dostarczająca szczepów w dobrym gatunku (źródło: "Słownik Geograficzny"). na cmentarzyku groby Pantalejmona i Marii Szurgotów. Dojście na cmentarzyk od strony szosy Sanok-Brzozów przez jakąś bazę rolniczą. Droga bardzo popsuta w latach PRL postawieniem paskudnego kompletnie dzisiaj zaniedbanego obiektu z zdeklasowaną pompą benzynową.
Dobra Szlachecka - wieś nad Sanem. Swoje powstanie zawdzięcza przywilejowi króla polskiego Władysława Jagiełly, który w 1402 roku nadał tu pola kilku obywatelom pobliskiego Ulucza w zamian za pełnienie jakichś powinności na rzecz zamku w Sanoku. Ich potomkowie wyrobili sobie później przynależność do stanu szlacheckiego. Szczególną ozdobą wsi jest cerkiewka a obok niej wolnostojąca, kryta gontem dzwonnica obronna. Na pierwszym piętrze w dzwonnicy znajdowała się kapliczka. Na górnych kondygnacjach wieża obserwacyjna i dzwon z XVII wieku. Obok zachowały sie jeszcze tzw. chaty sanockie o zrębowej konstrukcji.
Lwów - miasto tak znane, że ten opis można skrócić do minimum. Wspomnienia osobiste nie pozwalają nie podać w tym miejscu, że urodziłem się w szpitalu na ul.Kurkowej u podnóża Wysokiego Zamku, byłem ochrzczony w katedrze św.Jerzego a krótki czas mieszkania spędziłem na ul.Fridrichów . Mała uliczka Fridrichów mieści się w rejonie Ossolineum, Cytadeli, Filharmonii, kina (obecnie "Kijów") i stojącego tu dawniej pomnika hrabiego Fredry (po II wojnie światowej przeniesionego na rynek we Wrocławiu) i ul.Akademickiej (obecnie Tarasa Szewczenki). Stąd niedaleko było do Parku Stryjskiego. a po drugiej stronie ul.Akademickiej mieściła się ulubiona przez naukowców kawiarnia "Szwajcarska", w której powstawały prace szanowanej na całym świecie lwowskiej szkoły matematycznej.
Sanok - piękne miasto nad Sanem. Ślady działalności ludzi sięgają tutaj co najmniej okresu sprzed 4000 lat. Znaleziono też sporo monet rzymskich. W nieodległej Trepczy, dzisiaj faktycznie jest ona przedmieściem Sanoka, natrafiono na najstarszą złotą monetę celtycką na ziemiach polskich. po 981 roku (wyprawa księcia Włodzimierza na ziemie Lachów - patrz "Najstarsza Kronika Kijowska") okolice te podlegały Rusinom. Pierwsza wzmianka o Sanoku pochodzi z 1150 roku. Jako miasto Rusi Halickiej otrzymało przywilej lokacyjny Jerzego II Trojdenowicza. Rozwinęło się bardziej po włączeniu pod berło króla polskiego Kazimierza Wielkiego-Odnowiciela. Bywał tu król Władysław Jagiełło. Na sanockim zamku odbył się jego ślub z Elżbietą pobłogosławiony przez biskupa lwowskiego Jana z Rzeszowa. Wiele innych ciekawostek o mieście znajdziesz w broszurze "Sanok i okolice".
Skole - miasteczko nad rzeką Opór, dopływem Stryja, 437 nad poziomem morza, 105 kilometrów od Lwowa. W XVII wieku właścicielami Skolego byli Radziwiłłowie. Trzy kilometry na południowy zachód leży przedmieście Demnia Wyżna, na mapie z 1928 roku opatrzona została oboczną nazwą "Gredlów" od nazwiska prawdopodobnie węgierskiego barona Gredla i jego pałacu. Przez miasto przechodzi tak zwany Trakt Węgierski oraz szlak kolejowy Stryj - Munkacz.
W Skolem był zamek. Niestety niewiele o nim wiadomo. W drugiej połowie XVII wieku kasztelanem zamku był Jan Olbracht Pilecki.
W 1880 roku w Skolem było 1730 Polaków, 490 Rusinów i 109 Niemców. W tym roku w miasteczku mieścił się sąd powiatowy, huta szkła Lubomirskich, tartak, fabryka zapałek, fabryka łopat, destylarnia oleju skalnego. Wyrabiano tam m.in. drewno rezonansowe do instrumentów
Skole. Plaża nad Oporem
muzycznych. W XX wieku do transportu drewna z lasów i dostawiania go na stację kolei normalnotorowej Gredel używał kolejki wąskotorowej. Wagony kolejki wąskotorowej ciągnęła lkomotywka spalinowa. Maszyny te często wspominane były w opowieściach Forowiczów, tam bowiem pracował mąż Włodzimiery Piotr Kaliczak. W albumach rodzinnych zachowały się zdjęcia kolejki z lat trzydziestych.
Od 1880 roku Skole było miejscowością klimatyczną ze źródłami wód mineralnych.
Lokalne ciekawostki skolskie
1 - Swoje wille miały tu  poetka Maria Jasnorzewska-Pawlikowska, córka W.Kossaka, poetka Maryla Wolska (autorka m.in pięknego wiersza "Opór pod Storożką"). Tu się urodziła córka Wolskiej poetka Beata Obertyńska zmarła na emigracji w Londynie. W domach obu pań bywał poeta Leopold Staff - liryk, dramaturg i autor przekładów. Ze Skolem związani byli działacze polityczni jak Stanisław Głąbiński i Jędrzej Moraczewski. Głąbiński był endekiem dziennikarzem, naukowcem i parlamentarzystą, m.in. rektorem Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Wakacje spędzał w Skolem gimnazjalista lwowski, przyszły minister Kultury i Sztuki Kazimierz Żygulski (opis w książce wspomnieniowej "Jestem z lwowskiego etapu") oraz przyjaciel Staffa poeta Kazimierz Wierzyński, syn kolejarza ze Stryja. Miasteczko było punktem wypadowym pięknych wycieczek górskich w pasmo Bieszczadów Wschodnich z najwyższą w pobliżu Paraszką 1271 m. Niedaleko stąd do następnych pasm górskich w kierunku południowowschodnim, Gorganów i Czarnohory z najwyższym szczytem Howerlą 2061 m.
2 - Bliskość granicy spowodowała też szczególną rolę Skolego jako miejsca spotkań różnych wybitnych osobistości węgierskich zaangażowanych w różnych okresach w powstania i inne walki wewnętrzne. Odbywali w miasteczku spotkania z agentami francuskimi i przychylnymi sobie panami polskimi. Tędy przekradał się werbowany żołnierz oraz transportowano z Polski broń. Parokrotnie był tu, nie zawsze z w przyjaznych zamiarach Rakoczy książę Siedmiogrodu. Najechał te okolice w 1657 ale został odparty i już w połowie czerwca tego samego roku Polacy wzięli odwet.
3 - W czerwcu 1664 roku na Skole urządzili najazd młodzi jeźdźcy. Było ich koło 40 rozrabiaków, szlachcice z okolic Turki (miejscowość około 40 km na zachód). Jeden nazywał się Piotr Wysoczański.. Napadli na miasto w dniu targowym wyrządzając wiele szkód. Była strzelanina, płazowanie, wywracanie wozów itd. Uczynek miał charakter - jak byśmy to dzisiaj powiedzieli - czysto chuligański. Napastnicy przy tej okazji także musieli nieźle oberwać od mieszkańców, bo później ... wnieśli do sądu skargę o poranienie i uwięzienie towarzyszów. Skargę uznano za bezczelność. Jeszcze później Skole powetowało sobie część strat. Gdy trzy lata po opisanej awanturze przez Skole przejeżdżały ze Stryja trzy ładowne wozy Jana Wysoczańskiego, ojca jednego z uczestników napadu, zostały zaaresztowane. Gdy się po nie stary Wysoczański zgłosił, wsadzono go do lochu wieży zamkowej. Trzymano tak długo, aż złożył okup rozmiarami odpowiadający stratom skolszczan w czasie tamtego jarmarku. Na opis napaści i jej konsekwencji trafiłem w książce Pulnarowicza (patrz: "U źródeł......)
4 - W marcu 1888 roku miasteczko nawiedził pożar. Spłonęło 100 domów, kościół, poczta, urząd podatkowy, siedziba urzędu gminnego i jedna ze szkół.
5 - Przez Skole przewijały się interesujące postaci. Jedną z nich był Łojko Zobar, podobno węgierski koniokrad. Miał swojego konia, który posłusznie przychodził na gwizd. Zobara wygonili z Węgier, gdzie nad Cisą zostawił swoją niespełnioną miłość, piękną dziewczynę imieniem Rada. Ukochana miała mu powiedzieć, że jego kocha najbardziej, ale jeszcze mocniej kocha wolność. Zwrócił się po pomoc do wiedźmy. Dała mu jakiś napój, który "uwięził jego myśli na dwa dni". Trzeciego dnia doradziła podróż na Bukowinę. Miał tam się zatrzymać na dłużej. W Skolem pytano Zobara, gdzie teraz zmierza? Odpowiedział: na kraj świata. a po co? - Żeby tam dojść i wrócić - odrzekł.
6 - Bohdan wspominał, że przez te okolice (nie pamiętam czy przez samo Skole) w stronę Przemyśla przemaszerowały zwarte oddziały żołnierzy podobno zasłużonych później w "Cudzie nad Wisłą" .
7 - za Polski w Skolem funkcjonowały bez przeszkód wszystkie typy szkół stopnia podstawowego. W programach był obowiązek nauczania wszystkich dzieci literatury mniejszości narodowych. W latach 1941-44 (okres II wojny światowej) okupant niemiecki pozwolił na prowadzenie w Skolem szkoły z dwoma grupami: polską i ukraińską. Dzieci narodowości żydowskiej prawa nauki nie miały. Program nauki był bardzo okrojony. Po zagarnięciu kraju przez Moskwę, przez pół wieku program przedmiotowy był znowu pełny, ale wolno było uczyć wyłącznie według zasad edukacji sowieckiej urawniłowki z eksponowaniem jedynie języka rosyjskiego. Tak to Moskale "pogodzili" rywali.
Dzisiaj, w najkrótszej linii Skole od granicy Polski (Bieszczad) dzieli 45 km. Aby do tego miasteczka dojechać samochodem przez przejście w Przemyślu / Medyce, od granicy trzeba przebyć trzy razy więcej drogi. W 1976 roku mieszkało tu  3,5 tysiąca obywateli. Władze b.ZSRR uznały, że środek Skolego jest najlepszym miejscem do ustawienia pomników "żołnierzy Armii Czerwonej i komsomolców poległych z ręki ukraińskich nacjonalistów burżuazyjnych". Obraz dzisiejszego Skolego naszkicowany został m.in. W periodyku "z nurtem Stryja" nr 19/20.
Jeśli ktoś ma jakąś wiedzę o rodzinie Forowiczów z Kresów proszony jest o kontakt:
Jan Forowicz (email): janforowicz@tlen.pl
Kontakt
1756928 odwiedzin od 5 stycznia 2004 roku
Google Search

WWW stanislawow.net