Z Opatówka do dawnego Stanisławowa

Jadwiga Miluśka

Tę trasę przebyłam jako uczestniczka wycieczki zorganizowanej przez Kaliskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk od miejsca urodzenia (9 stycznia 1831 r.) do miejsca śmierci (18 lipca 1887 r.) Agatona Gillera. Od lat intrygowała mnie sprawa: gdzie naprawdę leżą szczątki Agatona Gillera?
Kliknij aby powiekszyć
Grób Agatona Gillera w Stanisławowie
Ostatnie lata życia Agaton Giller spędził u swojej siostry Agrypiny Kopernickiej w Stanisławowie, wówczas w zaborze austriackim. Przez całe dorosłe życie Agaton, osłabiony przejściami więziennymi i syberyjskimi, cierpiał na schorzenia reumatyczne i na płuca. W lipcu 1887 r. nagle zachorował na zapalenie płuc. Po kilkudniowej chorobie zmarł w nocy z 17 na 18 lipca 1887 r. Wieść o śmierci wielkiego patrioty szybko rozniosła się po mieście. Przed zabalsamowanymi zwłokami zmarłego wystawionymi w stanisławowskiej kolegiacie (gdzie Henryk Sienkiewicz umieścił wzruszającą scenę pogrzebu swojego bohatera - Michała Wołodyjowskiego) przez dwa dni przechodziły nieprzerwanie tłumy mieszkańców miasta, by oddać zmarłemu ostatni hołd. Miasto przybrało żałobną szatę, na wieży ratuszowej oraz na domach przy ulicach, którymi miał przechodzić kondukt pogrzebowy, powiewały żałobne flagi z literami A. G.
20 lipca po południu odbył się uroczysty pogrzeb zorganizowany na koszt miasta. W czasie przemarszu z kolegiaty na stanisławowski cmentarz trumnę poprzedzały miejscowe zrzeszenia, instytucje, organizacje społeczne i liczne duchowieństwo. Niesiono prawie 40 wieńców. Przy trumnie szli przedstawiciele władz powiatowych i miejskich oraz weterani powstań narodowych. Za trumną postępowała rodzina: przybyły z Kalisza brat Stefan January z żoną Anną i siostra Agrypina Kopernicka z mężem Franciszkiem, a także członkowie Rady Miejskiej i społeczeństwo Stanisławowa. W pogrzebie trwającym prawie 5 godzin uczestniczyło około 8 tys. osób. W czasie mszy św. żałobnej w kolegiacie przemawiał ksiądz, sybirak i powstaniec z 1863 r. Kolejne mowy pogrzebowe zostały wygłoszone nad grobem. Odśpiewano także Boże, coś Polskę i Z dymem pożarów.
Agaton Giller został pochowany w Stanisławowie na zabytkowym, jednym z najstarszych cmentarzy Kresów (pierwsze pochówki miały tam miejsce pod koniec XVIII w.). Po trzech latach, ze składek mieszkańców Stanisławowa stanął pomnik dłuta rzeźbiarza Tomasza Dykasa. Umieszczono na nim postać dziewicy uosabiającej Polskę z emblematami Orła, Pogoni i św. Michała oraz medalion z podobizną zmarłego. Na nagrobku można było przeczytać epitafium autorstwa Teofila Lenartowicza.
Przechodniu! Obyś w Polskę jak ten zmarły wierzył! Idź i czyń! Dobry przykład serce twe ośmieli. Twój brat wygnaniec drogi syberyjskie przemierzył, Prześladowanie długo cierpiał w cytadeli. A przecież dobre serce w wichrach nie ochłodło, Ani je południowe żary nie wypiekły, Podziwiaj nieprzebrane cudowne to źródło, Z którego myśli wzniosłe i łzy czyste ciekły! A jeśli już w Polskę zwątpiłeś bez końca, Odejdź! I cieniem swym nie zasłaniaj słońca!
Później, przez wiele lat po śmierci Agatona Gillera, w rocznicę jego śmierci, w dni zaduszne oraz z okazji świąt narodowych na cmentarzu przy jego grobie odprawiano msze święte, śpiewano narodowe pieśni i wspominano wielkiego patriotę.
Po II wojnie światowej wschodnie tereny Polski, w tym Stanisławów, na mocy układu jałtańskiego przyznano Związkowi Radzieckiemu. W 1962 r., w 300 rocznicę nadania praw miejskich, zmieniono nazwę miasta na Ivano-Frankivsk. Zabytkowy cmentarz, który był uważany za muzeum pod otwartym niebem, jeszcze istniał. Pochowano na nim wybitnych Polaków, Rusinów, Ormian i innych mieszkańców tych ziem. Niestety w latach 70-tych na cmentarzu zaczęli grasować chuligani - niszczono nagrobki, rozkopywano groby, rozrzucając ludzkie szczątki, rozkradano cenniejsze przedmioty znalezione przy zmarłych. Wówczas decyzją Rady Miejskiej Ivano-Frankivska, zlikwidowano cmentarz.
W sytuacji zagrożenia cmentarza Związek Narodowy Polski w USA, który uważa Agatona Gillera za swojego "ojca duchowego", postanowił przenieść jego grób na warszawskie Powązki. Od 1981 r. grób Agatona z medalionem zawierającym płaskorzeźbę popiersia zmarłego, symbolami powstania styczniowego i epitafium Teofila Lenartowicza znajduje się przy głównej alei prowadzącej do katakumb tego cmentarza. W kościele p. w. św. Karola Boromeusza na Powązkach znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona pamięci Polaków, którzy zostali pochowani na zlikwidowanym cmentarzu w Stanisławowie.
Wydawało się, że sprawa jest oczywista. A jednak cmentarz w Ivano-Frankivsku nie został zlikwidowany do końca. Pozostawiono nieliczne groby. Dowiedziałam się od jednej z uczestniczek wycieczki na Kresy na początku lat dziewięćdziesiątych, że grób Agatona jeszcze stoi. Pomyślałam wówczas, że przeniesienie szczątków wielkiego Polaka na Powązki mogło być tylko symboliczne, że jednak mogły pozostać w Stanisławowie.
W czasie mojej poprzedniej wycieczki na Ukrainę w 2002 r. wizyta w dawnym Stanisławowie była zbyt krótka, by odszukać miejsce pochówku Agatona Gillera. Tym razem wycieczkę tak zaplanowano, by lepiej poznać miasto. Była to zasługa naszego pilota i przewodnika dra Michała Jarneckiego, również bardzo zainteresowanego dziejami Agatona Gillera.
Do Stanisławowa dotarliśmy przed wieczorem. Zaraz po kolacji udałam się na poszukiwanie dawnego cmentarza. Gdy zbliżałam się do tego miejsca, na niebie ukazała się tęcza. Wydawało mi się, że to dobry znak, że znajdę grób Agatona. Niestety, pomimo poszukiwań nie udało się ani mnie, ani innym odnaleźć jego śladu.
Teren dawnego cmentarza to dziś Pamiątkowy Skwer otoczony ogrodzeniem przypominającym balustradę zabytkowego mostku w Opatówku. Na dawny cmentarz prowadzi nowoczesna, stylowa brama, w podobnym stylu zbudowano kaplicę na jego terenie. Wokół piękne, stare drzewa, zadbana trawa i brukowane alejki. Gdzieniegdzie tylko pojedyncze groby, w tym grób Maurycego Gosławskiego - poety i powstańca 1863 r. Jak przeczytałam w przewodniku po Ivano-Frankivsku, którego autorem jest ukraiński nauczyciel, likwidacja zabytkowego cmentarza jest uważana przez mieszkańców miasta za hańbiącą. Wywieziono wówczas prawie wszystkie kamienie nagrobne, ale nie dokonano ekshumacji. Dlatego dziś, spacerując po alejkach Pamiątkowego Skweru, powinniśmy mieć świadomość, że stąpamy po ludzkich szczątkach. Odwiedzających to miejsce w atmosferę zadumy wprawia szum wysokich, pięknych, starych drzew. Ja przeżyłam to tym bardziej, że w nadchodzącym zmroku próbowałam sobie wyobrazić dawny cmentarz, którego obecność jest wyczuwalna. Ponadto trwało bo mnie przekonanie, że gdzieś tutaj jednak leżą szczątki naszego Rodaka.
Po powrocie z wycieczki zajrzałam do Internetu. Znalazłam bardzo ciekawą i bogatą stronę poświęconą Stanisławowowi www.stanislawow.prv.pl. Dowiedziałam się, że szczątki Agatona Gillera zostały wykupione, ekshumowane i przewiezione do Warszawy przez członków Związku Narodowego Polskiego z Ameryki. Od pana Rajmunda Piżanowskiego - redaktora strony poświęconej Miastu Rewery Potockiego, badacza historii Stanisławowa emocjonalnie związanego z tym miastem, skupiającego wokół siebie ludzi, którym Stanisławów jest bliski, uzyskałam informację, że grób Agatona, choć pusty, jednak ciągle stoi na dawnym cmentarzu.
Za rok 18 lipca minie 120 rocznica śmierci Agatona Gillera. Miłośnicy Stanisławowa przygotowują uroczyste obchody tej rocznicy w Stanisławowie. Myślę, że znajdą się tam również opatowianie i wówczas będziemy mieli możliwość zobaczenia pierwszego miejsca pochówku naszego Rodaka.
Jadwiga Miluśka
Sprostowanie: redakcja witryny www.stanislawow.net niniejszym wyjaśnia, iż pusty grobowiec Agatona Gillera nie istnieje, miejsce zarośnięte trawą a co zrobiono z grobowcem to zapewne wszystkim wiadomo i pozostawiamy bez komentarza.
R. Piżanowski
Kontakt
1732904 odwiedziny od 5 stycznia 2004 roku
Google Search

WWW stanislawow.net