Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Wielki zapomniany

Arcybiskup ormiański Józef Teofil Teodorowicz (1864-1938)

herb
W święto Objawienia Pańskiego 1902 r. w prastarej katedrze ormiańskiej we Lwowie sakrę biskupią, w wieku zaledwie 37 lat, otrzymał Józef Teofil Teodorowicz, ostatni, a zarazem najsłynniejszy arcybiskup ormiańskokatolicki w Polsce. Jego konsekratorami byli trzej wybitni duszpasterze: biskup krakowski kardynał Jan Puzyna /urodzony w Gwoźdźcu na Pokuciu/ oraz dwaj metropolici lwowscy: greckokatolicki - Andrzej Szeptycki i łaciński - bł. Józef Bilczewski. W XX w. Teodorowicz był jedną z najbardziej znaczących postaci w Episkopacie Polski. Jednak ten gorliwy duszpasterz, płomienny kaznodzieja, a przede wszystkim wielki patriota i działacz polityczny, jest dziś "wielkim zapomnianym", a jego wszechstronna działalność skazana jest ze względów politycznych na przemilczenie. Co więcej, jest ostatnim biskupem katolickim Europy Środkowo-Wschodniej, któremu również ze względów politycznych odmawia się nawet prawa do własnego grobu.
teodorowicz Józef Teodorowicz urodził się 25 lipca 1864 r. w majątku ziemskim Żydaczów koło Horodenki na Pokuciu jako syn Grzegorza, ormiańskiego szlachcica herbu Serce, i Gertrudy, wywodzącej się z ormiańskiej rodziny Ohanowiczów. Rodzina Teodorowiczów przybyła to z Armenii Polski poprzez Krym. Osiedliła się najpierw w Kamieńcu Podolskim, a po zdobyciu tego miasta w 1672 r. przez Turków przeniosła się na Pokucie. Po śmierci ojca Józef Teodorowicz zamieszkał wraz z matką i rodzeństwem w Stanisławowie. Tutaj ukończył szkołę powszechną i gimnazjum. Tutaj też uczęszczał do ormiańskiego kościoła, najważniejszego sanktuarium maryjnego w archidiecezji ormiańskiej. W ołtarzu głównym kościoła znajdował się łaskami słynący obraz Matki Bożej Łaskawej, wierna kopia obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Od 1863 r. proboszczem parafii ormiańskiej w Stanisławowie był ks. Izaak Mikołaj Isakowicz, przyjaciel rodziny Teodorowiczów. Po ukończeniu gimnazjum młody Józef rozpoczął studia prawnicze na uniwersytecie w Czerniowcach na Bukowinie. W czasie studiów przeżył kryzys związany z wyznawaną wiarą. o jego nawrócenie przed obrazem Matki Bożej Łaskawej kościele ormiańskim w Stanisławowie modliły się gorliwie matka i siostra. Po roku modlitwy zostały wysłuchane, gdyż młody Józef nie tylko pojednał się z Bogiem w sakramencie pokuty, ale i porzucił studia świeckie, wstępując do seminarium duchownego we Lwowie. W podzięce za to jego matka ofiarowała klejnoty rodzinne jako wotum dla stanisławowskiego sanktuarium.
2 stycznia 1887 r. Józef Teodorowicz przyjął święcenia kapłańskie z rąk Izaaka Mikołaja Isakowicza, swojego dawnego proboszcza, który w 1882 r. został arcybiskupem ormiańskokatolickim we Lwowie. Mszę św. prymicyjną odprawił przed cudownym obrazem Matki Bożej w Stanisławowie. Posługę kapłańską w archidiecezji ormiańskiej pełnił najpierw jako proboszcz w Brzeżanach, a następnie kanonik gremialny we Lwowie. Był równocześnie radnym miasta Lwowa i współzałożycielem dzienników katolickich. Współpracował w tym dziele z ks. Adamem Stefanem Sapiehą arcybiskupem krakowskim, z którym przyjaźnił się do końca swego życia.
Po śmierci arcybiskupa Isakowicza w 1901 r. Józef Teodorowicz został mianowany jego następcą. Jako arcybiskup był gorliwym rządcą archidiecezji. Ze względu na małą ilość powołań rodzimych przyjął do archidiecezji wielu kapłanów łacińskich oraz kilku kapłanów ormiańskich z Bliskiego Wschodu. Opiekował się instytucjami archidiecezjalnymi, do których należały m.in. Bursa Ormiańska im. dr Józefa Torosiewicza, Bank Zastawniczy "Mons Pius" i jedyny ormiański klasztor Panien Benedyktynek Ormiańskich we Lwowie, a także Związek Ormian w Polsce. W latach 1908-1930 przeprowadził gruntowną renowację katedry ormiańskiej we Lwowie, którą Jan Henryk Rosen ozdobił słynnymi dziś freskami, a Józef Mehoffer mozaikami. Był uczestnikiem synodów ormiańskich w Rzymie w 1911 i 1928 r. oraz wielu międzynarodowych kongresów eucharystycznych i mariologicznych, a także krajowych kongresów i zjazdów o charakterze patriotycznym i religijnym. Był też świetnym kaznodzieją i pisarzem. Zostawił po sobie zbiory kazań oraz liczne publikacje o charakterze religijnym, patriotycznym i społecznym, z których wiele cieszyło się ogromną popularnością.
Arcybiskup Józef Teodorowicz przeszedł do historii przede wszystkim jako polski gorący patriota i wybitny parlamentarzysta. W latach 1902-1918 zasiadał w Sejmie Krajowym we Lwowie i w Izbie Panów w Wiedniu, gdzie bronił spraw polskich. W 1905 r. jako jedyny biskup galicyjski zaangażował się w sprawę strajków szkolnych w Wielkopolsce, a w 1906 r. również jako jedyny biskup galicyjski wziął udział w pogrzebie arcybiskupa poznańsko-gnieźnieńskiego Floriana Stablewskiego, nawiązując przy tym szereg kontaktów z tamtejszymi środowiskami patriotycznymi.
Zaangażował się też w sprawę listu papieskiego "Poloniae populum", który to list papież św. Pius X skierował 3 grudnia 1905 r. Do arcybiskupa warszawskiego i wszystkich biskupów oraz wiernych żyjących w zaborze rosyjskim. W liście tym piętnował ruchy rewolucyjne. List został źle odebrany przez Polaków. W związku z tym, w Boże Narodzenie 1905 r., abp Teodorowicz udał się do Rzymu na spotkanie ze św. Piusem X, aby wyjaśnić powstałe wątpliwości. Po spotkaniu tym, za aprobatą papieża, ogłosił na łamach "Przeglądu Powszechnego" tłumaczenie listu św. Piusa X oraz autoryzowany list wyjaśniający jego treść. Od tej pory arcybiskup Ormian utrzymywał bardzo dobre kontakty z papieżem św. Piusem X, który był mu wdzięczny za pomoc w tej trudnej sprawie.
To właśnie dzięki tym kontaktom abp Teodorowicz mógł zrealizować swój pomysł, aby w Kurii rzymskiej umieścić przedstawiciela spraw Kościoła polskiego. Powołanie oficjalnego ambasadora nie było możliwe, gdyż państwa europejskie nie uznawały istnienia Polski. Dlatego też arcybiskup ormiański podsunął pomysł powołania zaufanego polskiego kapłana na stanowisko tajnego radcy papieskiego. Do pełnienia tej odpowiedzialnej funkcji Teodorowicz wskazał swego najbliższego przyjaciela, wspomnianego ks. Adama Stefana Sapiehę. Było to posunięcie mistrzowskie, które przyniosło Kościołowi polskiemu wiele dobra, a ks. Sapieże otworzyło drogę do wielkiej kariery kościelnej.
W odrodzonej Polsce arb Teodorowicz związał się ściśle z Narodową Demokracją. Z jej listy zasiadał w latach 1919-1922 w Sejmie Konstytucyjnym jako poseł ziemi siedleckiej. Natomiast w latach 1922-23, wraz z Adamem Stefanem Sapiehą, wówczas już biskupem krakowskim - zasiadał w Senacie, uzyskując na to dyspensę papieską. Od 1921 r. był również delegatem wyznaniowym w Radzie Szkolnej Krajowej. Za swoją działalność społeczną otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu Lwowskiego oraz honorowe obywatelstwo Lwowa i Brzeżan.
Do historii polskiego parlamentaryzmu przeszło także słynne kazanie Teodorowicza, wygłoszone 2 lutego 1919 r w katedrze św. Jana w Warszawie na rozpoczęcie obrad polskiego Sejmu Konstytucyjnego. Powiedział wówczas: "W obliczu tej przyszłości i w obliczu Bożem, w obliczu sumienia waszego składamy przed Tobą, Panie, my posłowie pierwszego wielkiego sejmu na polskiej ziemi, ślubowanie poselskie. Przyrzekamy przed Tobą, że od pierwszej narady sejmowej i wszystkich narad przychodzić będziemy z czystemi rękoma i czystym sumieniem, jak do sprawy świętej. i uciszymy nasze namiętności i oczyścimy nasze dusze, byśmy tym lepsze wydawali prawa, im głębiej w siebie wejdziemy. My nie chcemy już odtąd szukać naszych własnych korzyści, a chcemy i pragniemy szukać jedynie tylko dobra naszej ukochanej i drogiej ojczyzny".
Abp Teodorowicz zaangażował się też w sprawę przywrócenia Górnego Śląska do Macierzy. Wraz z innymi biskupami apelował do Górnoślązaków o głosowanie za Polską oraz przeciwstawiał się polityce niemieckich władz kościelnych, które pod karą suspensy zabraniały polskim księżom angażować się w sprawy plebiscytowe. W czasach śląskiego plebiscytu abp Teodorowicz zetknął się z Wojciechem Korfantym, którego niesłychanie cenił tak za patriotyzm, jak i za jego poglądy na sprawy społeczne i robotnicze. W następnych latach bronił go publicznie przed atakami przeciwników politycznych.
Pomimo intensywnej pracy duszpasterskiej i społecznej Józef Teodorowicz, bardzo często przyjeżdżał do Stanisławowa. Wychowany w tym mieście, był emocjonalnie z nim związany. Jako arcybiskup podjął w 1922 r. decyzję o renowacji ormiańskiej świątyni, która trwała przez 15 lat. Podjął też przygotowania do koronacji cudownego obrazu. Pracami renowacyjnymi z ogromną ofiarnością kierował ks. proboszcz Franciszek Komusiewicz, a po jego śmierci ks. prałat Leon Isakowicz, cioteczny wnuk arcybiskupa Izaaka Isakowicza. Dla przygotowania uroczystości powstał komitet, który podzielony na liczne sekcje, wykonał ogromną pracę organizacyjną, wspieraną hojnie przez Ormian z całej Polski.
teodorowicz 30 maja 1937 r. obraz w otoczeniu całego Episkopatu Polski i wiernych wszystkich trzech obrządków osobiście koronował Józef Teodorowicz, łącząc tę uroczystość z uroczystością 50-lecia swoich święceń kapłańskich. Była to przedostatnia przed wybuchem wojny koronacja obrazu na dawnych Kresach Wschodnich /ostatnią była koronacja w 1939 r. figury Matki Bożej kościele sióstr niepokalanek w Jazłowcu/.
Teodorowicz zmarł 4 grudnia 1938 r. we Lwowie. Przeżył 74 lata, w tym 52 lata kapłaństwa i 36 lat biskupstwa. Za zasługi dla Ojczyzny pochowany został na Cmentarzu Orląt Lwowskich na Łyczakowie. Jego pogrzeb miał charakter manifestacyjny i był ostatnią tego typu uroczystością w przedwojennym Lwowie.
Niestety, zawiłe losy łyczakowskiej nekropolii sprawiły, że ciało ostatniego arcybiskupa ormiańskiego nie spoczywa w chwili obecnej w grobowcu, w którym złożono jego szczątki w dniu pogrzebu. Albowiem współpracownicy i wychowankowie Teodorowicza, obawiając się profanacji grobu ze strony władz radzieckich, przenieśli po kryjomu ciało arcybiskupa do grobowca jednej z rodzin lwowskich. Według jednej wersji wydarzenie to miało mieć miejsce już w 1940 r., a więc w czasie pierwszej okupacji sowieckiej; według innej w 1971 r., a więc w roku niszczenia Cmentarza Orląt. Doczesne szczątki arcybiskupa ormiańskiego znajdują się, więc do dziś pod cudzym nazwiskiem w przypadkowym grobowcu. Od 1991 r. środowisko ormiańskie w Polsce czyni starania o godny pochówek arcybiskupa, ale sprawa Ta nie może znaleźć swojego szczęśliwego finału, choć dawny grobowiec Teodorowicza na Cmentarzu Orląt został ostatnio odnowiony w ramach prac renowacyjnych, prowadzonych przez min. Andrzeja Przewoźnika, sekretarza Rady Pamięci Miejsc Walk i Męczeństwa. Grobowiec jest jednak nadal pusty.
Taki stan rzeczy jest dla Ormian-katolików sprawą niesłychanie bolesną i wywołującą ogromne emocje. Dlatego też 2 lutego 2002 r. przedstawiciele organizacji ormiańskich zebrani na Mszy św. w Krakowie, odprawianej z okazji 100 rocznicy sakry biskupiej Józefa Teodorowicza, wydali i rozpowszechnili w mediach następujący apel:
"To, co nas, Ormian i Polaków ormiańskiego pochodzenia, boli najbardziej, to fakt, że ten wielki patriota od dziesiątków lat nie ma godnego miejsca spoczynku, a jego doczesne szczątki są nadal pochowane w cudzym grobowcu i pod obcym nazwiskiem, przez co jego zasługi zacierają się w ludzkiej pamięci. Zwracamy się, więc do wszystkich ludzi Dobrej Woli o pomoc w tej sprawie. W imieniu naszych środowisk deklarujemy gotowość wszechstronnej współpracy".
Niestety, pomimo pozytywnego stanowiska władz państwowych i kościelnych Polski i Ukrainy oraz pomimo interwencji poselskich posłów Jana Rokity i Andrzeja Zawiszy sprawa nadal rozbija się o nieprzejednane stanowisko władz miejskich Lwowa, a osoba Józefa Teodorowicza, wielkiego syna Kościoła, nadal skazana jest na zapomnienie.
Kontakt
1758786 odwiedzin od 5 stycznia 2004 roku
Google Search

WWW stanislawow.net