Leszek Wierzejski

Ostatnie lata Agatona Gillera

"Przechodniu, obyś w Polską jak ten zmarły wierzył…" - z wiersza Teofila Lenartowicza, na stanisławowskim grobowcu Agatona Gillera.
Do polskich pamiątek narodowych i religijnych, przywiezionych z dawnych kresów wschodnich po zakończeniu II wojny światowej, przybyła w 1981 r. trumna z doczesnymi szczątkami Agatona Gillera - historyka, polityka, emigranta. Przybyła ze starego cmentarza w Stanisławowie i spoczęła w nowym grobowcu na warszawskich Powązkach. Ekshumację zwłok przeprowadzono dzięki pomocy Narodowego Związku Polaków w Stanach Zjednoczonych, najliczniejszej i jednej z najstarszych organizacji polonijnych na zachodniej półkuli.
Ostateczny spoczynek znalazł, więc ten zasłużony dla Polski człowiek na jednym z największych polskich cmentarzy, który z biegiem lat stał się panteonem nie tylko stolicy, ale i całego kraju.

Agaton Giller zmarł przed stu laty - 18 lipca 1887 r. na Pokuciu w Stanisławowie, gdzie spędził ostatnie trzy lata swego życia. Zmarł w wieku 56 lat, mając za sobą długą drogę wytrawnego polityka, wnikliwego badacza narodowej przeszłości i zasłużonego publicysty. Związany z demokratycznym nurtem krajowej i emigracyjnej myśli niepodległościowej, był zawsze przeciwny wszelkim radykalnym rozwiązaniom społecznym i narodowym. Reprezentował politykę centrową, odrzucając zarówno konserwatyzm kół szlacheckich, jak i nadmierny radykalizm rewolucyjnej lewicy. Znawca epoki powstania styczniowego, Stefan Kieniewicz pisał, że Giller "trzymał się, ile mógł, równie daleko od konserwatyzmu i radykalizmu, od przesiąkniętej egoizmem szlachty i od ciemnych chłopów, od paktowania z zaborcą i od paktowania z rewolucją".
Związany ze stronnictwem czerwonych, szukał w imię jedności narodowej porozumienia z białymi, których poparcie dla idei powstania uważał za konieczne.
Gdy w czerwcu 1862 r. wszedł w skład Centralnego Komitetu Narodowego, miał już za sobą siedmioletnie zesłanie na Syberii, dziewięciomiesięczny pobyt w więzieniu pruskim i aresztowanie przez władze austriackie, po którym wydano go w ręce żandarmerii rosyjskiej. Był, zatem więźniem wszystkich trzech zaborców. Jako znany i ceniony działacz niepodległościowy, objął w czasie powstania styczniowego resort spraw zagranicznych w Rządzie Narodowym. Utrzymywał wówczas łączność między walczącym zaborem rosyjskim a Galicją, Poznańskiem i ośrodkami emigracji. Zagrożony aresztowaniem, opuścił pod koniec 1863 r. Królestwo Polskie i udał się na emigracyjną tułaczkę. Mieszkał w Saksonii, w Szwajcarii i we Francji, pisząc i wydając oraz organizując emigracyjne środowiska polskie. W Lipsku wspólnie z Józefem Ignacym Kraszewskim redagował dziennik,,Ojczyzna", który następnie, po opuszczeniu Saksonii, wydawał w Bendlikonie pod Zurychem. W Paryżu poświęcił się pracy społeczno-politycznej w polskich organizacjach emigracyjnych, pracując jednocześnie twórczo na polu publicystyki i prac historycznych.
Ale tęsknota za krajem kazała Gillerowi szukać możliwości powrotu choćby na skrawek ziemi rodzinnej. Granice zaborów rosyjskiego i pruskiego były przed nim definitywnie zamknięte, pozostawała, więc Galicja. Po długiej wymianie korespondencji i licznych zabiegach przyjaciół Giller uzyskał zgodę władz wiedeńskich na czasowy pobyt w zaborze austriackim, pobyt ten trwać będzie blisko 8 lat. Zamieszkał we Lwowie, gdzie wszedł w skład redakcji "Gazety Narodowej" i wydawał "Ruch Literacki".
Gdy zdawało się, że losy naszego emigranta już się ustabilizowały, władze zaborcze wycofały zezwolenie na dalszy jego pobyt w granicach państwa austro-węgierskiego. Opuścił, więc Lwów i przeniósł się do Rapperswilu w Szwajcarii, gdzie pomagał Władysławowi Platerowi, byłemu powstańcowi z  1831 r. w organizowaniu polskiego muzeum.
Z powrotu do Galicji jednak nie rezygnował, kołacząc dalej do drzwi austriackiej biurokracji. Tym razem z pozytywnym efektem. Gillerowi pozwolono na powtórne osiedlenie się w monarchii habsburskiej, z wyznaczeniem Stanisławowa jako miejsca zamieszkania.
Wybór tego kresowego miasta odpowiadał mu ze względów rodzinnych, tu mieszkała jego siostra Agrypina, żona Franciszka Koperskiego, uczestnika powstania styczniowego. Był też korzystny dla władz zaborczych, które chciały utrzymać rewolucyjnego emigranta z dala od ognisk ruchu politycznego, jakim były Lwów i Kraków.
Giller przyjechał do Stanisławowa 18 września 1884 r. Zamieszkał u swojej siostry, początkowo przy ul. Zabłotowskiej 16, potem przy Kamińskiego 7, w domku, który do II wojny światowej stał nienaruszony. Tak rozpoczął się ostatni, trzyletni okres jego życia, wypełniony pracą naukową i publicystyczną. Gromadzi wówczas materiały do dziejów powstania styczniowego, kończy książkę o Franciszku Duchińskim, pisze "Wieczory Wielkopolanina" oraz wysyła liczne artykuły do gazet polskich w kraju i na obczyźnie. Szczególnie bliskie kontakty utrzymuje z Polonią amerykańską. Narodowy Związek Polaków w Stanach Zjednoczonych uznał go za swego duchowego przywódcę. Staje się też współzałożycielem."Kuriera Stanisławowskiego", najstarszego lokalnego tygodnika we wschodniej Galicji.
W obliczu nowych szykan policji austriackiej planuje powrót do Rapperswilu, gdzie potrzebny jest przy rozbudowie tamtejszego muzeum, poświęconego emigracji i walkom niepodległościowym. Ale Opatrzność przekreśla te plany. Z jej wyroku Giller spoczął w ojczystej ziemi. Na krótko przed planowanym wyjazdem zapada na zdrowiu i po pięciu dniach choroby umiera w nocy z 17 na 18 lipca 1887 r.
Jego zgon okrył żałobą większość społeczeństwa polskiego, dla którego Giller był symbolem ostatniej narodowej władzy polskiej i oporu zbrojnego przeciw zaborcom. Jednocześnie ta śmierć przejęła niepokojem władze austriackie, które obawiały się, aby pogrzeb zmarłego polityka "…nie przybrał cech demonstracji politycznej", jak czytamy w piśmie namiestnictwa lwowskiego do starosty stanisławowskiego Jaegermanna.
Uroczystości żałobne miały rzeczywiście imponujący charakter. Przed zabalsamowanymi zwłokami zmarłego przez dwa dni z rzędu szła nieprzerwana defilada miejscowego społeczeństwa. W dniu pogrzebu, który odbył się 20 lipca, już od wczesnych godzin rannych zjeżdżać zaczęły liczne delegacje z miast galicyjskich. Miasto przybrało żałobną szatę, domy przy ulicach, którymi miał przejść pogrzeb, przybrano czarnymi chorągwiami z literami "A.G.". Kondukt pogrzebowy wyruszył sprzed domu zmarłego do XVII-wiecznej kolegiaty, najcenniejszego zabytku miasta. Za trumną, obok rodziny, szli przedstawiciele miejscowego duchowieństwa, władz samorządowych, zrzeszeń, instytucji i organizacji społecznych. W kolegiacie przemówił powstaniec z 1863 r. ks. dr Kazimierz Loga; duchowieństwo odprawiło żałobne egzekwie, a chór Towarzystwa im. Moniuszki odśpiewał pieśń żałobną.
Potem kondukt ruszył na stary cmentarz miejski, gdzie nad otwartym grobem przemawiali przyjaciele, przedstawiciele miasta i młodzieży. Pięciogodzinną blisko uroczystość zakończono odśpiewaniem hymnu ,,Boże, coś Polskę…" i pieśni "Z dymem pożarów".
Wiadomość o śmierci i o uroczystym pogrzebie wielkiego patrioty rozeszła się szybko po całym kraju i dotarła do środowisk polonijnych. Do rodziny zmarłego i do stanisławowskiego magistratu napłynęły setki telegramów od Polaków ze wszystkich zaborów oraz z wielu krajów europejskich. Pamięć Gillera uczciła też prasa polska w Galicji i w Poznańskiem. Milczała tylko,, prasa Królestwa", na którą nałożono surowy kaganiec cenzury.
Zaraz po pogrzebie z inicjatywy burmistrza dr Kamińskiego rozpoczęto zbiórkę pieniędzy na budowę grobowca i pomnika zmarłego. Składki posypały się obficie i w 3 lata później nowy grobowiec i pomnik były już gotowe.
W dniu 15 czerwca 1890 r. odbyła się podniosła uroczystość, którą tak opisał sprawozdawca miejscowej gazety: "Ubiegłej niedzieli, to jest dnia 15 czerwca 1890, odbyła się uroczystość przeniesienia trumny metalowej ze zwłokami śp. Agatona Gillera z grobu, w którym go 20 lipca 1887 pochowano, do nowego murowanego grobu, w którym stanął pomnik dłuta rzeźbiarza Dykasa, w części zaś architektonicznej pomysłu architekta Halickiego… Dzień był pochmurny, co chwila deszcz przepadał… A jednak zebrał się liczny zastęp wielbicieli Gillera, między którymi widzieliśmy i naszą młodzież szkolną, i wytrwał aż do końca, pomimo brzydkiej szarugi. Obrzęd przeniesienia zwłok odbył się przy asyście duchowieństwa".
Na pomniku umieszczono postać kobiety symbolizującej Polskę, z Orłem, Pogonią i Michałem Archaniołem. Poniżej znalazł się wiersz Teeofila Lenartowicza poświęcony zmarłemu emigrantowi:
"Przechodniu, obyś w Polskę jak ten zmarły wierzył, Idź i czyń - dobry przykład serce twe ośmieli, Lecz jeśli w Ojczyznę zwątpiłeś do końca, Odejdź, a i cieniem swoim nie zasłaniaj słońca!".
Odtąd aż do II wojny światowej grób Gillera był miejscem patriotycznych manifestacji Polaków mieszkających w kresowym Stanisławowie. Tu palono znicze, kładziono kwiaty i śpiewano pieśni religijne i patriotyczne.
Kształt grobu, nie licząc kilku uszkodzeń, pozostał nie zmieniony aż do, 1981 r. kiedy to podjęto doczesne szczątki wybitnego Polaka, by je przewieźć na warszawskie Powązki. Nowy grobowiec przypomina swym kształtem tamten z 1890 r. i dla wielu dawnych mieszkańców nadbystrzyckiego grodu jest wspomnieniem ich dzieciństwa i młodości.
Ale tęsknota za krajem kazała Gillerowi szukać możliwości powrotu choćby na skrawek ziemi rodzinnej. Granice zaborów rosyjskiego i pruskiego były przed nim definitywnie zamknięte, pozostawała, więc Galicja. Po długiej wymianie korespondencji i licznych zabiegach przyjaciół Giller uzyskał zgodę władz wiedeńskich na czasowy pobyt w zaborze austriackim, pobyt ten trwać będzie blisko 8 lat. Zamieszkał we Lwowie, gdzie wszedł w skład redakcji "Gazety Narodowej" i wydawał "Ruch Literacki".
Gdy zdawało się, że losy naszego emigranta już się ustabilizowały, władze zaborcze wycofały zezwolenie na dalszy jego pobyt w granicach państwa austro-węgierskiego. Opuścił, więc Lwów i przeniósł się do Rapperswilu w Szwajcarii, gdzie pomagał Władysławowi Platerowi, byłemu powstańcowi z  1831 r. w organizowaniu polskiego muzeum.
Z powrotu do Galicji jednak nie rezygnował, kołacząc dalej do drzwi austriackiej biurokracji. Tym razem z pozytywnym efektem. Gillerowi pozwolono na powtórne osiedlenie się w monarchii habsburskiej, z wyznaczeniem Stanisławowa jako miejsca zamieszkania.
Wybór tego kresowego miasta odpowiadał mu ze względów rodzinnych, tu mieszkała jego siostra Agrypina, żona Franciszka Koperskiego, uczestnika powstania styczniowego. Był też korzystny dla władz zaborczych, które chciały utrzymać rewolucyjnego emigranta z dala od ognisk ruchu politycznego, jakim były Lwów i Kraków.
Giller przyjechał do Stanisławowa 18 września 1884 r. Zamieszkał u swojej siostry, początkowo przy ul. Zabłotowskiej 16, potem przy Kamińskiego 7, w domku, który do II wojny światowej stał nienaruszony. Tak rozpoczął się ostatni, trzyletni okres jego życia, wypełniony pracą naukową i publicystyczną. Gromadzi wówczas materiały do dziejów powstania styczniowego, kończy książkę o Franciszku Duchińskim, pisze "Wieczory Wielkopolanina" oraz wysyła liczne artykuły do gazet polskich w kraju i na obczyźnie. Szczególnie bliskie kontakty utrzymuje z Polonią amerykańską. Narodowy Związek Polaków w Stanach Zjednoczonych uznał go za swego duchowego przywódcę. Staje się też współzałożycielem."Kuriera Stanisławowskiego", najstarszego lokalnego tygodnika we wschodniej Galicji.
W obliczu nowych szykan policji austriackiej planuje powrót do Rapperswilu, gdzie potrzebny jest przy rozbudowie tamtejszego muzeum, poświęconego emigracji i walkom niepodległościowym. Ale Opatrzność przekreśla te plany. Z jej wyroku Giller spoczął w ojczystej ziemi. Na krótko przed planowanym wyjazdem zapada na zdrowiu i po pięciu dniach choroby umiera w nocy z 17 na 18 lipca 1887 r.
Jego zgon okrył żałobą większość społeczeństwa polskiego, dla którego Giller był symbolem ostatniej narodowej władzy polskiej i oporu zbrojnego przeciw zaborcom. Jednocześnie ta śmierć przejęła niepokojem władze austriackie, które obawiały się, aby pogrzeb zmarłego polityka "…nie przybrał cech demonstracji politycznej", jak czytamy w piśmie namiestnictwa lwowskiego do starosty stanisławowskiego Jaegermanna.
Uroczystości żałobne miały rzeczywiście imponujący charakter. Przed zabalsamowanymi zwłokami zmarłego przez dwa dni z rzędu szła nieprzerwana defilada miejscowego społeczeństwa. W dniu pogrzebu, który odbył się 20 lipca, już od wczesnych godzin rannych zjeżdżać zaczęły liczne delegacje z miast galicyjskich. Miasto przybrało żałobną szatę, domy przy ulicach, którymi miał przejść pogrzeb, przybrano czarnymi chorągwiami z literami "A.G.". Kondukt pogrzebowy wyruszył sprzed domu zmarłego do XVII-wiecznej kolegiaty, najcenniejszego zabytku miasta. Za trumną, obok rodziny, szli przedstawiciele miejscowego duchowieństwa, władz samorządowych, zrzeszeń, instytucji i organizacji społecznych. W kolegiacie przemówił powstaniec z 1863 r. ks. dr Kazimierz Loga; duchowieństwo odprawiło żałobne egzekwie, a chór Towarzystwa im. Moniuszki odśpiewał pieśń żałobną.
Potem kondukt ruszył na stary cmentarz miejski, gdzie nad otwartym grobem przemawiali przyjaciele, przedstawiciele miasta i młodzieży. Pięciogodzinną blisko uroczystość zakończono odśpiewaniem hymnu ,,Boże, coś Polskę…" i pieśni "Z dymem pożarów".
Wiadomość o śmierci i o uroczystym pogrzebie wielkiego patrioty rozeszła się szybko po całym kraju i dotarła do środowisk polonijnych. Do rodziny zmarłego i do stanisławowskiego magistratu napłynęły setki telegramów od Polaków ze wszystkich zaborów oraz z wielu krajów europejskich. Pamięć Gillera uczciła też prasa polska w Galicji i w Poznańskiem. Milczała tylko,, prasa Królestwa", na którą nałożono surowy kaganiec cenzury.
Zaraz po pogrzebie z inicjatywy burmistrza dr Kamińskiego rozpoczęto zbiórkę pieniędzy na budowę grobowca i pomnika zmarłego. Składki posypały się obficie i w 3 lata później nowy grobowiec i pomnik były już gotowe.
W dniu 15 czerwca 1890 r. odbyła się podniosła uroczystość, którą tak opisał sprawozdawca miejscowej gazety: "Ubiegłej niedzieli, to jest dnia 15 czerwca 1890, odbyła się uroczystość przeniesienia trumny metalowej ze zwłokami śp. Agatona Gillera z grobu, w którym go 20 lipca 1887 pochowano, do nowego murowanego grobu, w którym stanął pomnik dłuta rzeźbiarza Dykasa, w części zaś architektonicznej pomysłu architekta Halickiego… Dzień był pochmurny, co chwila deszcz przepadał… A jednak zebrał się liczny zastęp wielbicieli Gillera, między którymi widzieliśmy i naszą młodzież szkolną, i wytrwał aż do końca, pomimo brzydkiej szarugi. Obrzęd przeniesienia zwłok odbył się przy asyście duchowieństwa".
Na pomniku umieszczono postać kobiety symbolizującej Polskę, z Orłem, Pogonią i Michałem Archaniołem. Poniżej znalazł się wiersz Teeofila Lenartowicza poświęcony zmarłemu emigrantowi:
"Przechodniu, obyś w Polskę jak ten zmarły wierzył, Idź i czyń - dobry przykład serce twe ośmieli, Lecz jeśli w Ojczyznę zwątpiłeś do końca, Odejdź, a i cieniem swoim nie zasłaniaj słońca!" .
Odtąd aż do II wojny światowej grób Gillera był miejscem patriotycznych manifestacji Polaków mieszkających w kresowym Stanisławowie. Tu palono znicze, kładziono kwiaty i śpiewano pieśni religijne i patriotyczne.
Kształt grobu, nie licząc kilku uszkodzeń, pozostał nie zmieniony aż do, 1981 r. kiedy to podjęto doczesne szczątki wybitnego Polaka, by je przewieźć na warszawskie Powązki. Nowy grobowiec przypomina swym kształtem tamten z 1890 r. i dla wielu dawnych mieszkańców nadbystrzyckiego grodu jest wspomnieniem ich dzieciństwa i młodości.
Kontakt
1758789 odwiedzin od 5 stycznia 2004 roku
Google Search

WWW stanislawow.net