Prof. Kajetan Isakiewicz

Filolog klasyczny, uczył w I Liceum i Liceum SS. Urszulanek. Arbiter elegantiantm, zabójczo przystojny, wysoki brunet z przypruszonymi z lekka siwizną skroniami był Ormianinem z pochodzenia, z nazwiska i z urody. W każdą niedzielę uczestniczył we mszy świętej w kościele ormiańskim, co zresztą o niczym nie świadczy, gdyż duża część inteligencji stanisławowskiej, wcale nie Ormianie, chodziła do tego kościoła z. pewnej mody czy może nawet snobizmu.
Uczył łaciny. Uczył, jak dziś to oceniamy, bardzo dobrze. Miał duże wymagania, dla wielu był postrachem, choć nie słyszano, aby któryś z uczniów zarzucał mu niesprawiedliwość, ale wielu narzekało na surowość wymagań. Jednakowo wymagał od nas opanowania pamięciowego łacińskich słówek, jak i gramatyki. Nie wystarczyło więc wiedzieć, że podstawową składnią języka łacińskiego jest accusativus cum imfinitiro, ale trzeba było jeszcze np. znaleźć ablativus loci w zawiłym często szyku slow w zdaniu. Ale może dzięki temu każdy znał doskonale Cezarowe: „Galia est omnis divisa in partes tres…", wiedział, że tzw. katylinarka czyli Marci Tulii Ckeronis oratio prima zaczyna się od słów „Quousque tandem abuterc Catilina patientia nostra…". A i dzisiaj, po przeszło pięćdziesięciu latach starsi panowie potrafią recytować wirgiliuszowe „Arma virumque cano…", bo zachęcał nas Profesor do uczenia się wierszy, które podlegały zupełnie innym regułom niż poezja polska. Trzeba było wiedzieć, że „Daedalus interea, Creten longumąue porosus" to przykład budowy daktylicznej, a daktyl to trójsylabowa stopa wierszowa o pierwszej sylabie długiej, akcentowanej i dwóch pozostałych krótkich, nie akcentowanych, co łatwo można było sobie przypomnieć, patrząc na palec wskazujący ręki, którego pierwszy człon poczynając od nasady jest długi, dwa pozostałe krótkie… Inną stopą jest spondej, który zasadzał się na dwu sylabach długich, co wynika też z obserwacji palca środkowego… i tak dalej.
Profesor zalecał nam również prenumerowanie miesięcznika „Filomata" wydawanego na Uniwersytecie Lwowskim. Miesięcznik zawierał m. in. tłumaczenia na łacinę polskich pieśni i hymnów. Np. Jeszcze Polska - „Non Polonia est peremta, donec nos vivemus, vi quae nobis sunt adempta, aere redimemus". Tłumaczenia te odrzucały obowiązujące w języku łacińskim reguły budowy wiersza, zachowując jedynie łacińskie słownictwo.
Wiele lekcji poświęcał Profesor kulturze klasycznej, do której mieliśmy nawet specjalny, ilustrowany podręcznik. Nasz Kajo był wyraźnie zmartwiony, gdy nowy regulamin maturalny zlikwidował egzamin pisemny z łaciny, a do ustnego zgłosiło się tylko sześciu uczniów. Nie z niechęci do łaciny - znaliśmy ją dobrze - ale wygodniej było przygotowywać się z języka niemieckiego jednocześnie do egzaminu pisemnego, obowiązkowego i ustnego - wybranego.
Prof. Isakiewicz pisywał wiersze na temat wydarzeń starożytności; byliśmy na takim wieczorze autorskim w Kasynie. Przygotowywał też - według wieści krążących wśród uczniów - doktorat na Uniwersytecie Lwowskim u prof. Ryszarda Ganszyńca. Został aresztowany znacznie później niż inni nauczyciele, bo zmienił adres, ale ukraińskie zbiry z Hilfspolizei i tak go znalazły.
Ryszard Harajda
Kontakt
1758803 odwiedziny od 5 stycznia 2004 roku
Google Search

WWW stanislawow.net