Czesław Herman

Dzieje rozwoju sportu w Stanisławowie w latach 1908-1939

Na początku XX wieku w Stanisławowie zakładano organizacje kulturalno-oświatowe i sportowe. Powstały towarzystwa "Młodzież Polska", "Sokół" i organizacje harcerskie. Rozwinęły się organizacje paramilitarne, a w szczególności Związek Strzelecki współpracujący z nim Związek Walki Czynnej oraz drużyny skautingowe. W 1908 roku z inicjatywy Polaków mieszkających w Stanisławowie powołano "Klub Sportowy Rewera". W 1919 roku klub zmienił nazwę na "Wojskowo Cywilny Klub Sportowy Rewera". Barwami klubu były kolory: czerwony i niebieski, podobne kolory miała Pogoń Lwowska. W klubie działały sekcje - piłka nożna, piłka siatkowa męska i żeńska, hokej na lodzie, sekcja bokserska, sekcja kolarska oraz lekkoatletyczna. Mecze piłki nożnej, piłki siatkowej a także zawody lekkoatletyczne odbywały się na Stadionie Miejskim za Parkiem Potockich - właścicielem tego stadionu była Miejska Kasa Oszczędności w Stanisławowie. Stadion posiadał trybunę od strony południowej. Natomiast mecze hokejowe odbywały się w okresie zimowym na tzw. Sielance - był to park jak i również stawy, które stanowiły własność Romaszkanów. Ktoś by zapytał jak bez zmrożonej tafli można rozgrywać mecze hokejowe - wówczas były takie zimy, które gwarantowały niskie temperatury od miesiąca grudnia do marca włącznie. Dla ciekawostki pragnę nadmienić, że jedyne w Polsce lodowisko do hokeja powstało w 1938 roku w Katowicach z okazji organizacji Mistrzostw ¦wiata.
Największy nacisk w "Rewerze Stanisławów" kładziono na sekcję piłki nożnej. Od 1935 roku "Rewera" zajmowała pierwsze miejsce w grupie lwowsko-stanisławowskiej klasy a dobijając się o wejście do i ligi Państwowej (porównując do dzisiejszych czasów - to tak jakby wygrywała druga liga). W 1938 roku w rywalizacji o I ligę z pierwszą drużyną grupy śląskiej Dębem Katowice niestety okazali się przegranymi. W tym samym roku "Rewera" obchodziła 30 lecie swego istnienia. Z tej okazji został ufundowany specjalny puchar. Klub zaprosił do rozgrywek 3 drużyny piłkarskie. Dragos Voda (Rumunia), Cracovia, reprezentację zawodników z woj. Stanisławowskiego. Patronat honorowy nad całą imprezą objął wojewoda stanisławowski, Generał Pasławski. Oprawą muzyczną i całą organizacją turnieju zajął się 48 Pułk Piechoty ze Stanisławowa. Impreza odbywała się przy bardzo dużej ilości zgromadzonej widowni. i miejsce i puchar zdobyła rumuńska Dragos Voda, drugie Rewera, trzecie Cracovia a czwarte miejsce reprezentacja całego województwa stanisławowskiego. Dla ciekawostki można przypomnieć, że każdy piłkarz turnieju dostał pamiątkowy zegarek z wygrawerowanym napisem mówiącym o jubileuszu.
Oprócz turnieju piłkarskiego z okazji jubileuszu zorganizowano zawody lekkoatletyczne między Lwowem i Stanisławowem. Podczas zawodów lekkoatleta Rewery - Szwarc (absolwent seminarium nauczycielskiego) uzyskał bardzo dobry wynik na 400 metrów pokonując znanego zawodnika lwowskiego.
W roku 1939 w sierpniu odbył się w Stanisławowie mecz piłki nożnej o Puchar Prezydenta Rzeczpospolitej Ignacego Mościckiego pomiędzy Stanisławowem a Lwowem. Z pamięci odtwarzam skład drużyny Stanisławowa:
Bramkarze: Gustaw Herman i Jan Śliwiński, obrońcy: Wenzel, Szpengiel, Pomocnicy: Tadeusz Jończy, Zasławski, Szefer, Weber, skrzydłowi: prawy - Oderski, lewy - Ruziak, atak: prawy łącznik - Nitka (porucznik 48 PP) w środku Mikitowicz oraz Karol Nowak lewy łącznik, najlepszy zawodnik drużyny sprowadzony przez mojego brata Gustawa (bramkarza) z Lwowskiej drużyny RKS (drużyny póĽniejszego trenera reprezentacji Polski Kazimierza Górskiego). W tym meczu oprócz prawie całego składu Rewery wystąpił bardzo dobrze zapowiadający się obrońca z klubu KS Górka Stanisławów - Jaworski, który prawdopodobnie podczas kampanii włoskiej zginął pod Monte Casino. Trenerem drużyny był czeski szkoleniowiec o nazwisku Boder, kierownikiem sekcji piłki nożnej był Pan Rodowicz (ojciec Maryli Rodowicz znanej piosenkarki) - pracownik Firmy Pawłowski i spółka przy ulicy Sapieżyńskiej. Skarbnikiem był sierżant 48 PP Pan Pieszko. W drużynie lwowskiej grały takie sławy jak Ispirydion Albański w bramce i Matyas w ataku. Wynik tego meczu o ile sobie przypominam brzmiał 2:1 dla Stanisławowa. Pamiętam, że podczas meczu w drugiej połowie na murawę boiska wbiegł żołnierz - kurier z 48 PP - w kierunku porucznika Nitka, który natychmiast opuścił Stadion - zdarzenie to w ocenie moich braci było symptomem tajnego rozkazu mobilizacyjnego.
Wracając do piłki nożnej, Stanisławów przeżywał wielką euforię po zwycięstwie nad Lwowem - temat ten nie schodził długo jeszcze ze szpalt gazet. Następnym rywalem Stanisławowa w tej edycji rozgrywek miał być Poznań. Mecz miał odbyć się 3 września 1939 roku. Ta data mówi sama za siebie. Mecz się nie odbył z wiadomych względów.
W Stanisławowie oprócz "Rewery" działały takie kluby jak:
W województwie stanisławowskim było 12 powiatów. Jedną z najlepszych drużyn powiatowych, występującą w klasie a była Pogoń Stryj, w której szeregach grał bramkarz o nazwisku Pogonowski - student Uniwersytetu Lwowskiego.
Inna drużyną wśród zespołów powiatowych, które pamiętam był klub Pokucie z Kołomyi - oprócz sekcji piłkarskiej była tam też sekcja hokeja na lodzie z bardzo dobrym hokeistą Mokrzyckim.
W miejscowości Kałusz w mieście powiatowym z kopalnią soli potasowej istniał klub o nazwie TESP.
W powiecie nadwórniańskim w latach 30-tych odkryto nowe złoża nafty i gazu. Dyrektorem przedsiębiorstwa - POLMIN, które swoje główne szyby naftowe posiadało w Borysławiu i Drhobyczu a teraz także w Rypnem koło Nadworny - był człowiek, (którego niestety nazwiska nie pamiętam) wielki entuzjasta piłki nożnej. Z jego inicjatywy powołana została drużyna piłki nożnej złożona z zawodników z różnych regionów Polski (przede wszystkim z Wielkopolski i ¦ląska). Zasługą tego człowieka była budowa przepięknie położonego stadionu wśród karpackich połonin. Zawodnicy Rypnego na tamte czasy dostawali bardzo wysokie wynagrodzenia, byli także zatrudnieni w tym przedsiębiorstwie. Wśród zawodników Rypnego wyróżniali się piłkarze rodem z Ostrowa Wielkopolskiego (obecnie w tym mieście mieszkam) Bronisław Młynarek, który grał na pozycji napastnika, a także bramkarz Jaskuła. Wiem, że grało również kilku piłkarzy z Górnego ¦ląska - niestety ich nazwisk nie pamiętam. W 1938 roku klub KS Rypne zajął II miejsce za Rewerą w klasie a okręgu stanisławowskiego. Mając w swych szeregach bardzo młodych i utalentowanych piłkarzy klub z Rypnego był drużyną bardzo perspektywiczną. Niestety wybuch II wojny ¦witowej pokrzyżował plany większości drużyn wschodniej Polski - po 17 września 1939 roku tereny te zostały zajęte przez wojska ZSRR.
Redakcja serdecznie dziekuje Panu Czesławowi Hermanowi za napisanie artykułu, życząc duzo zdrowia i ... ad multos annos

Odpowiedź na artykuł:

Oto garść uwag do artykułu p. Czesława Hermana o sporcie stanisławowskim:

Wspomniany mecz z reprezentacją Lwowa odbył się 29.06.1939 na boisku MKO w Stanisławowie.
Gospodarze zwyciężyli 5-2 (3-1), a więc nie 2-1 i zakwalifikowali się do półfinału Pucharu Prezydenta, w którym w sierpniu 1939 zwyciężyli
Na wyjeździe Wilno 1-0. Finał z Poznaniem wyznaczono nie na 3.09.1939, lecz na 5.11. 3 września polska reprezentacja miała grać wyjazdowy mecz z Bułgarią  i żadne inne rozgrywki w tym czasie nie były planowane.
  A oto skład drużyny Stanisławowa: Jan Śliwiński - Zbigniew Wencel, - Tadeusz Jonczy, Bronisław Nitka, * Schäffer - * Hrabal, * Cichy, Józef Zasławski, Karol Nowak, Jan Rudziak. Bramki zdobyli: Cichy 2, Hrabal, Nowak i samobójcza.  
Gwiazdką oznaczyłem zawodników, których imion nie udało mi się niestety ustalić.
Wencel, Jaworski i Zasławski znani byli też z występów w zespołach lwowskich (Pogoń i Czarni).
Karol Nowak po wojnie był czołowym zawodnikiem Piasta Gliwice, z którym związał się aż do śmierci. Był także czołowym polskim ping-pongistą występując w zespole Piasta z Edwardem Metzgerem i Antonim Jezierskim.
Jan Rudziak został zamordowany przez Niemców w Stanisławowie po 1941.
Wspomniany w tekście trener w rzeczywistości był Węgrem i nazywał się Ödön  Bodor. Bolesław Jaworski przeżył wojnę i zmarł w Lublinie 6.6.1992.
Wspomniani w tekscie Lwowanie to Spirydion Albański (nie Ispirydion) i Michał Matyas. Oprócz nich grali tez:
Władysław Lemiszko, * Hoenig, Stefan Sumara, Stanisław Szmyd, Leon Hanin, Edmund Majowski, Aleksander Skoceń, * Turko, Leopold Kaźmirowicz
Najbardziej niezwykłe były losy por. Bronisława Nitki, który zmarł 3 lata temu w Londynie.
Przytaczam niżej artykuł na jego temat oraz opracowaną przeze mnie „tabelkę wszechczasów” stanisławowskiej ligi okręgowej.
  Będę wdzięczny za kontakt z osobami, które mogą pomoc w dalszym rozszyfrowywaniu dziejów stanisławowskiej piłki.
  Pozdrawiam i gratuluję pięknego serwisu.
Andrzej Potocki
Liga okręgowa, Stanisławów (1933-39) Ogółem
Lp. Klub S M Pkt B+   B-
1 WCKS (SKS) Revera Stanisławów 6 65 96 214 : 83
2 KS Strzelec „Górka” Stanisławów 6 66 91 133 : 81
3 KSZN Rypne 4 52 65 138 : 73
4 KS Strzelec „Raz Dwa trzy” Stanisławów 5 60 49 91 : 138
5 KS Pokucie (WKS 49 pp) Kołomyja 5 60 37 73 : 168
6 KS Strzelec Broszniów 3 40 31 61 : 102
7 WCKS (SKS) Pogoń Stryj 1 13 21 38 : 8
8 KS Bystrzyca Nadwórna 2 28 19 33 : 61
9 TESP Kałusz 1 14 14 25 : 20
10 KS Stanisławowia Stanisławów 3 24 13 30 : 61
11 ST Prołom Stanisławów 2 26 12 26 : 67
  W Bieszczadach uratowano mu życie – odwdzięczył się całym swoim majątkiem. Pułkownik Bronisław Nitka z Londynu zostawił 1,5 miliona złotych na budowę szkół w Ustianowej, Ustrzykach Dolnych i Górnych.
   Kiedy dotarła do nas informacja o spadku pomyśleliśmy, że to żart. Później zaczęliśmy się zastanawiać, czy z pieniędzy ofiarowanych przez zmarłego weterana uda się opłacić koszty postępowania spadkowego. – opowiada burmistrz Ustrzyk Dolnych, Henryk Sułuja. Okazało się, że pieniędzy jest tak dużo, że można dzięki nim załatwić najpotrzebniejsze sprawy, które od lat gnębią dyrektorów szkół w Polsce, a w Bieszczadach w szczególności.  
Remonty generalne
  Realizacją testamentu płk Bronisława Nitki zajął się, z polecenia angielskiego sądu, Mieczysław Hampel z działającego w Londynie Polskiego Stowarzyszenia Powierniczego. Hampel odwiedził wymienione w testamencie miejscowości i zapoznał się z możliwością realizacji ostatniej woli pułkownika. – Wiemy, że pieniądze pochodzą ze sprzedaży domu, który należał do pułkownika – mówi burmistrz Ustrzyk. Nitka przeznaczył pieniądze na budowę szkół. – Podczas wizyty w Ustrzykach Pan Hampel przekonał się, że nowych placówek nam nie trzeba. Najważniejsze są remonty tych, które już istnieją.
  Prawdopodobnie większość pieniędzy trafi do Zespołu Szkół Numer 1 w Ustrzykach Dolnych. Spore wsparcie otrzyma również podstawówka w Ustianowej. – Co zrobimy z naszą częścią spadku? – pyta Marek Konopka, dyrektor SP w Ustianowej. – Mam nadzieję, że wystarczy na odwodnienie i ocieplenie budynku, odnowienie elewacji, wymianę okien, modernizację kuchni i sali gimnastycznej.
   W swoim testamencie pułkownik Nitka wspomniał również o szkole w Ustrzykach Górnych. Szkoła w tej miejscowości istniała do 1914 roku. Później – a tym bardziej obecnie – nie było potrzeby jej wybudowania. Dlatego pojawił się pomysł, aby pieniądze ze spadku trafiły do podstawówki w Stuposianach. – To szkoła położona najbliżej Ustrzyk Górnych – tłumaczy Sułuja. Do tego pomysłu nie jest jednak za bardzo przekonany realizator testamentu. Mieczysław Hampel chce się trzymać ściśle zapisów ostatniej woli zmarłego pułkownika. – Ale posuwamy się powoli do przodu. – zaznacza Hampel. A władze samorządowe w Ustrzykach Dolnych mają nadzieję, że może to oznaczać zgodę na obdarowanie również dzieci ze Stuposian i okolic.  
Dlaczego Bieszczady?
  Zaraz po wyjeździe realizatora testamentu Nitki władze Ustrzyk rozpoczęły gorączkowe poszukiwanie informacji o hojnym darczyńcy. Zastanawiano się, dlaczego zmarły w Londynie weteran II Wojny Światowej wybrał Bieszczady? Przypuszczano, że płk Nitka uczył się w szkole lotniczej w Ustianowej. – A może miał tutaj rodzinę lub młodzieńczą miłość…? – snuł przypuszczenia burmistrz Sułuja.
   Odpowiedzi na te pytania trzeba szukać w wydarzeniach, które miały miejsce blisko 70 lat temu. Bronisław Nitka był żołnierzem Kampanii Wrześniowej. W pierwszych dniach wojny walczył w okolicach Przemyśla, Dynowa i Dubiecka. Niestety, zdziesiątkowany pułk Nitki musiał wycofać się w kierunku Lwowa. – Przez kilka dni błąkali się po lasach. Jak wspominał, byli na granicy życia i śmierci. Głodni i wycieńczeni nie mieli siły na dalszą podróż – opowiada Jadwiga Obrębowska, która przyjaźniła się z pułkownikiem Nitką. – I kiedy już wydawało im się, że śmierć jest coraz bliżej spotkali kobietę, która dała im jedzenie. To ich uratowało. – wspomina pani Jadwiga. To z wdzięczności za to cudowne ocalenie Nitka swoimi spadkobiercami uczynił bieszczadzkie dzieci.  
Kim był pułkownik?
  – Nitka gola! Tak wołali kibice. – mówi Antoni Łoźiński, który nie opuścił w dzieciństwie żadnego meczu Rewery Stanisławów. To właśnie kibiców tej – założonej w 1908 roku – drużyny czarował swoją grą ówczesny porucznik Wojska Polskiego Bronisław Nitka. – Wysoki, dobrze zbudowany, brylował na środku pola. Nie było na niego mocnych. Był ulubieńcem kibiców. – wspomina Łoźiński. Nitka urodził się i wychował w Stanisławowie. Tam również służył w wojsku – w 48 Pułku Piechoty Strzelców Kresowych. Później trafił do 1. Polskiej Dywizji Pancernej generała Stanisław Maczka. Po wojnie zamieszkał w Londynie. Został krojczym w jednej z dużych firm odzieżowych. Ożenił się z dziewczyną, którą poznał we Francji. Nie mieli dzieci. Może dlatego pułkownik zaangażował się mocno w działalność polonijną. – Był prezesem Koła Stanisławowian. Pomógł wielu ludziom. – wspomina J. Obrębowska. – Zapamiętałam go jako człowieka niezwykle prawego. Wielkiego patriotę. Do tego niezwykle szarmanckiego. Można powiedzieć, że to takie dobre, przedwojenne wychowanie.  
  Postać pułkownika to doskonały wzór dla młodzieży. Dlatego w Ustrzykach i Ustianowej nie wykluczają, że niezwykłemu darczyńcy zostaną poświęcone specjalne lekcje w szkołach.  
  Pułkownik Bronisław Nitka zmarł w jednym z londyńskich szpitali 16 maja 2004 roku. Miał 91 lat. Urna z prochami została złożona na cmentarzu przy Kościele Św. Andrzeja Boboli w Londynie.  
 
Autor: Jakub Górski
 

Klub Sportowy „Strzelec – Raz, Dwa, Trzy”
w Stanisławowie

  Stanisławowski klub sportowy „Strzelec–Raz, Dwa, Trzy” założony został wiosną 1931 roku i w dość krótkim czasie stał się bardzo dynamicznym i prężnym klubem sportowym, skupiającym kilka sekcji. Początkowo klub zajmował się piłka nożną, lekką atletyką i dopiero w następnych latach powstały dalsze sekcje: kolarstwa, pingpongowe, narciarska, zapaśnicza i hokejowa. Z każdym rokiem klub rozwijał się i pozyskiwał coraz więcej utalentowanych młodych sympatyków sportu do ćwiczeń i treningów w różnych sekcjach..
Kliknij aby powiekszyć
Sekcja piłki nożnej
  Wielka zasługa w rozwoju i rozkręceniu klubu przypadła jego protektorom, przede wszystkim prezesowi stanisławowskiego podokręgu Związku Strzeleckiego Kotlarczukowi i  komendantowi podokręgu Związku Strzeleckiego kpt. Lubczyńskiemu, którzy położyli podwaliny pod dalszą rozbudowę tej organizacji oraz klubu sportowego.
  Sekcja piłki nożnej w ciągu swej trzyletniej pracy uzyskała świetnie wyniki , szczyciła się dobrymi osiągami i była dość grożnym przeciwnikiem. Ambicja i zapał naszych chłopców z drużyny pozwoliły w roku 1933 zdobyć mistrzostwo podokręgu z rutynowym zespołem KSZN „Rypne” i weszliśmy do klasy B. Wręczono wówczas klubowi srebrny puchar, ufundowany przez wojewodę Jagodzińskiego w związku z obchodami „Dni Ziemi Stanisławowskiej”. W tym czasie prym w piłce nożnej wodził Malarski. Miał on wiele zasług i jakoś zawsze zdobywał sukcesy.
Kliknij aby powiekszyć
Sekcja hokejowa
  Zimą odbywały się sporty reprezentowane przez sekcje narciarstwa. Wyjeżdżano na zgrupowania do Worochty i Jaremcza. Warunki narciarskie wyśmienite, była skocznia i wyciąg narciarski. Działała też sekcja hokejowa, która w Stanisławowie pięknie się rozwijała i mieli zaszczyt reprezentowania barw miasta Stanisławowa w zawodach międzynarodowych, które odbyły się w roku 1933 w Kołomyji. Klub ten miał tez stały kontakt z lwowskim klubem hokejowym „Lechia” ze Lwowa.
Kliknij aby powiekszyć
Sekcja zapaśnicza
  Istniała tu też jedyna w Stanisławowie sekcja zapaśnicza. Odbywały się spotkania z klubem Zbyszka Cyganiewicza ze Lwowa. Nasi zawodnicy zdobywali nagrody np.: w wadze średniej – pierwszą nagrodę w Kołomyji – zdobył ja zapaśnik Kowalewski Władysław a drugą nagrodę Schuman Leopold.
  Sekcją zapaśniczą kierował Kucharuk. Prezesami Klubu byli: Malarski Józef, dr Mondschein Maksymilian, Kucharuk Mieczysław. Do zarządu wchodzili: dr Gut, dr Gawenda, Jewoniuk. i kilku innych
Rajmund Piżanowski
Kontakt
2364857 odwiedzin od 5 stycznia 2004 roku
Google Search

WWW stanislawow.net