Rajmund Piżanowski

Tajemnice Podziemnego Stanisławowa

Wejście po podziemia ratusza Dość spora część historii Stanisławowa osnuta tajemnicami z dawnych wieków kryje się pod ziemią. Do dzisiejszego dnia w starym fortecznym grodzie zachowały się podziemne lochy i pomieszczenia. Jak wiadomo Stanisławów został wybudowany jako miasto - forteca z obronnymi kamiennymi murami i fortecznymi bastionami. W tym czasie budowano fortece z podziemnymi przejściami i ukrytymi do nich wejściami. Służyły one do celów obronnych przed niebezpieczeństwem zdobycia miasta przez wrogów. Plany tych podziemnych wejść w stanisławowskim grodzie opracował F. Korassini budując fortecę w latach 60-tych XVII wieku a następnie w 1730 - 1750 inż. Karol Bene, który ostatecznie fortecę zrekonstruował.
Szczególną rolę odgrywała wieża ratusza, która była głównym punktem obserwacyjnym, z której komendant miasta obserwował ruchy wroga, ich plany podczas obrony miasta. Widoczne to było podczas oblężenia Stanisławowa przez wielką turecką armię w 1676 roku jak również wojskami rosyjskimi z 1707, 1739, 1768 roku. Z wieży ratusza komendant wydawał właściwe rozkazy, które następnie były przekazywane posłańcom. Oni podziemnymi przejściami przekazywali rozkazy zgrupowaniom żołnierzy, którzy przystępowali do działań taktycznych. W podziemnych lochach były komnaty o półkulistych sufitach i miały wys. 2,2 m i szer.do 3,5m. Długość lochu była dowolna i miała od 5 do kilkudziesięciu metrów. Wejścia do podziemia znajdowały się wewnątrz fortecy. Służyły one również jako pomieszczenia nie tylko do obrony, lecz również do magazynowania uzbrojenia i amunicji. Plan podziemia ratusza Szczególną rolę odgrywała wieża ratusza, która była głównym punktem obserwacyjnym, z której komendant miasta obserwował ruchy wroga, ich plany podczas obrony miasta. Widoczne to było podczas oblężenia Stanisławowa przez wielką turecką armię w 1676 roku jak również wojskami rosyjskimi z 1707, 1739, 1768 roku. Z wieży ratusza komendant wydawał właściwe rozkazy, które następnie były przekazywane posłańcom. Oni podziemnymi przejściami przekazywali rozkazy zgrupowaniom żołnierzy, którzy przystępowali do działań taktycznych. W podziemnych lochach były komnaty o półkulistych sufitach i miały wys. 2,2 m i szer. Do 3,5m. Długość lochu była dowolna i miała od 5 do kilkudziesięciu metrów. Wejścia do podziemia znajdowały się wewnątrz fortecy. Służyły one również jako pomieszczenia nie tylko do obrony, lecz również do magazynowania uzbrojenia i amunicji. Istniały też legendy, że podziemne lochy ciągnęły się od Stanisławowa do Halicza. Trudno to potwierdzić i nie ma też na ten temat żadnych konkretnych zapisów. Jak podaje Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego: "….Do ciekawszych zjawisk geologicznych należą tu lejki gipsowe i podziemne pieczary." Podczas likwidacji stanisławowskiej fortecy na początku XIX wieku zostały częściowo zlikwidowane podziemne lochy i inne pomieszczenia. Schody wejściowe do podziemia do niedawna istniały za dawnym kolegium jezuickim (obecny wydział morfologiczny A.M.). Chociaż stanisławowski ratusz palił się kilka razy i był kilkakrotnie odbudowywany to podziemie ratusza pozostawało zawsze w takim samym stanie. Do dzisiejszego dnia widzimy kilka podziemnych wejść z ratusza. Jeden z nich był z lewego boku wejścia do budynku. Dwa inne znajdowały się w holu. W latach 50-tych wejścia zostały zakryte płytami. W roku 1993 z tyłu budynku ratusza niespodziewanie zawaliła się część asfaltowej ulicy i uwidocznił się kamienny podziemny loch wysoki ponad 2 metry i szeroki przeszło 1 metr. Wyrażono pogląd, iż tego typu w konstrukcji lochy i podziemne wejścia były we Lwowie i w innych miastach, w których budowano fortece. Podobne wejścia do podziemnych lochów można znaleźć w innych miejscach w obecnym Stanisławowie. Wszystkie zbudowane są według jednego systemu podobnego materiału, kamienia i rozmiarów.
Wejście do podziemia z ulicy Szpitalnej Pod koniec XVII wieku aż do początku XIX wieku niektóre lochy podziemne były wykorzystywane do przeprowadzania w mieście rur z wodą pitną. Rury wodociągowe wykonane były z drewna dębowego i łączone żelaznymi mufami. Taką linię wodociągową odkryto podczas wykopów w rejonie Wałów. Rura znajdowała się na głębokości 1,5 metra, miała 30 cm szerokości i długości ok.6-7metrów. Podobne rury znaleziono w 1966 roku podczas robót ziemnych. Rurami tymi płynęła dawniej woda do budynków Śródmieścia i częściowo na Przedmieścia. Były to ówczesne miejskie wodociągi. Piecze nad wodociągami sprawowali hydraulicy zwani "rurmajstrami". Musieli składać w magistracie specjalną przysięgę o utrzymaniu tajemnicy skąd woda jest brana i ponosili odpowiedzialność za czystość wody. Można przypuszczać, że pod stanisławowską ziemią jest jeszcze sporo niewyjawionych dokumentów kultury materialnej, które już chyba nigdy nie zostaną udostępnione.
Korzystano z biblioteki muzeum krajoznawczego w Ivano – Frankivsk w dziale „naukowich zapisok”.
Kontakt
1758873 odwiedziny od 5 stycznia 2004 roku
Google Search

WWW stanislawow.net